Wybuch przemocy po lockdownie. Zaktywizowali się zwłaszcza nożownicy

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

Od czerwca na ulicach francuskiego Bordeaux zamiast wina lała się mocno krew. 47 osób zostało rannych, w tym 26 od ciosów nożem. Statystyki przemocy podskoczyły dwukrotnie ponad średnią krajową.

Stolica Żyrondy stała się jednym z mniej bezpiecznych miejsc we Francji. Odnotowano ataki nożem, paralizatorami, napaści na tle seksualnym, pobicia, „dzikie” wyścigi uliczne, włamania, rabunki… Od kilku tygodni obserwuje się w mieście bezprecedensowy wybuch aktów przemocy.

Wcześniej takie zjawiska dotyczyły głównie tzw. „trudnych dzielnic” (Saint-Jean, Saint-Michel, Aubiers, Grand Parc), teraz weszły do centrum, m.in. do miejsc turystycznych.

REKLAMA

Tygodnik „Valeurs Actuelles” doliczył się co najmniej 48 aktów agresji od 3 czerwca. 47 osób zostało rannych, z czego 26 od ciosów nożami. Nożownicy atakują praktycznie co drugi dzień. 4 osoby zginęły.

Ataki nożem zaznaczono na czerwono. Fot. screen Twitter VA
Ataki nożem zaznaczono na czerwono. Fot. screen Twitter VA

Razem z przedmieściami tego typu incydentów było ponad 65 (napady, kradzieże, morderstwa). Zidentyfikowani sprawcy to na ogół „nieletni bez opieki” lub „młode osoby”. Za tymi eufemizmami kryje się profil sprawców oznaczający w większości przypadków nielegalnych migrantów, głównie z Algierii i Maroka.

Zamieszkują squaty, polubili narkotyki i alkohol. Pieniądze zdobywają rozbojami na innych nieletnich, jako swoje cele wybierają też kobiety.

Według statystyk prefektury Żyrondy od początku roku nastąpił nawet spadek przestępczości, poza kradzieżami i rozbojami z użyciem broni (wzrost o 20,7%). Z tym, że pierwsze miesiące roku odbywały się w czasie pandemii i społecznego zamknięcia. Od czerwca przestępczość „odmroziła” się w dwójnasób.

Źródło: VA

REKLAMA