
Facebook od jakiegoś czasu nie blokuje wpisów Donalda Trumpa przez co reklamodawcy i użytkownicy zaczęli go bojkotować. Mark Zuckerberg musi tłumaczyć się ze swoich związków z prezydentem USA.
Co oznacza fakt, że Facebook przestał blokować i usuwać wpisy Donalda Trumpa? Powrót do wolności słowa? Równie traktowanie wszystkich użytkowników? Właśnie, że nie. Według m.in. reklamodawców oznacza to „przyzwolenie na mowę nienawiści”.
Sześć organizacji twierdzących, że bronią praw człowieka zawiązało konglomerat #StopHateforProfit. Pod wspólnym szyldem namawiają – skutecznie – do bojkotowania popularnego portalu społecznościowego.
Zgodnie uważają, że relacje Marka Zuckerberga – właściciela Facebooka – i Donalda Trumpa są „zbyt bliskie”. Naciski są tak mocne, że Zuckerberg musi się tłumaczyć np. z tego, że odbywa spotkania z prezydentem USA.
Jego tłumaczenia są zresztą tak kulawe, że lepiej by było, gdyby się na nie nie silił. Np. ostatnio powiedział, że zjadł kolację z Donaldem Trumpem bo… akurat był w okolicy.
– Przyjąłem zaproszenie na kolację, ponieważ byłem w mieście, a Donald Trump jest prezydentem USA. Od czasu do czasu rozmawiam z prezydentem, tak jak rozmawiałem z poprzednim, Barackiem Obamą, i przywódcami politycznymi na całym świecie. Fakt, że spotkałem się z głową państwa, nie powinien dziwić i nie sugeruje, że mamy jakąś umowę – powiedział szef Facebooka portalowi Axios.
Oczywiście Zuckerber przy okazji skrytykował też politykę Donalda Trumpa. Bez tego przecież zostałby uznany za jakiegoś faszystę/rasistę/homofoba (niepotrzebne wykreśl).
Źródło: Wirtualne Media