Inawazja i powtórka z roku 2015. Do Włoch w ciągu tygodnia przedostało się 11 tysięcy nielegalnych imigrantów

Kolejne łodzie z nielegalnymi imigrantami z Tunezji przybijają do włoskiej wyspy Lampedusa. Dostawca: PAP/Photoshot
Kolejne łodzie z nielegalnymi imigrantami z Tunezji przybijają do włoskiej wyspy Lampedusa. Dostawca: PAP/Photoshot

We Włoszech w ostatnich tygodniach odnotowano gwałtowny wzrost liczby nielegalnych imigrantów. Tylko w ciągu jednego tygodnia przybyło ich 11 tysięcy, z czego połowa z Tunezji.

Gdyby takie tempo przerzutu nielegalnych utrzymało się to w ciągu roku na Półwysep Apeniński przybyło by ich około 600 tysięcy. To więcej niż przedarło się do Włoch w roku 2015.

Połowa z tych 11 tysięcy, które dostało się do Włoch przypłynęła z Tunezji i większości to obywatele tego kraju. W Tunezji nie ma żadnej wojny, panuje demokracja, więc nie ma mowy o żadnych uchodźcach.

Celem stała się wyspa Lampedusa, do której z tunezyjskiego wyrzeza jest bardzo blisko. W ośrodku na wyspie, który miał być schroniskiem dla 95 osób przebywa wciąż ponad 1000 nielegalnych imigrantów. Rząd włoski wysyła przybyszy do innych części kraju, ale wciąż pojawiają się nowi.

W czerwcu mieszkańcy Lampedusy przeprowadzili własne referendum i głosowali za zamknięciem ośrodka dla migrantów, Ponad 900 osób głosowało za, a tylko 4 za utrzymaniem ośrodka. Rząd włoski zlekceważył głos swych obywateli.

Przez 30 lat przy ciągłym łamaniu podstawowych praw ludności i imigrantów, Lampedusa była wykorzystywana jako wojskowa baza do zarządzania imigracją” – napisał komitet referendum. „Wszystko to odbywało się przy współudziale lokalnej administracji i poprzez moralną i ekonomiczną strategię szantażowania miejscowej ludności.

Minister spraw wewnętrznych Luigi dDi Maio przyznaje, iż w ostatnim czasie liczba nielegalnych imigrantów znacznie się zwiększyła. Skrajnie lewicowy rząd zupełnie nie radzi sobie z problemem i rozwiązania szuka w Unii Europejskiej. Minister wezwał Brukselę, by „natychmiastowo zajęła się problemem” i zaczęła pracować nad „redystrybucją napływających imigrantów”. Di Maio zwrócił również uwagę na zagrożenia dla zdrowia wynikające z potencjalnego rozprzestrzeniania się koronawirusa – donosi francuski dziennik „Le Figaro”.

Mamy więc powrót nie tylko problemu jak w 2015 roku, ale też metod „rozwiązywania” go. Włoski lewicowy rząd nie zamierza powstrzymać imigrantów, tak jakby nie miał straży przybrzeżnej, wojska etc. Przyjmuje ich i żąda, tak jak Merkel, by inne kraje przyjmowały i utrzymywały ich i fundowały sobie problemy jakie są teraz udziałem całej Europy Zachodniej.

2 KOMENTARZE

  1. Przed rokiem nie załapałem się na bezpośredni lot do Mediolanu i przyszło przejechać się kawałek pociągiem po Italii. Na korytarzu naćpany negatyw spokojnie odlewał się na ścianę. Moja propozycja skierowana do „facetów” włoskich, aby brudasem powycierać kąty spowodowała ich ucieczkę z zasyfiałego rejonu. Ja nie głupi, też sobie zmieniłem wagon. Wpadłeś między kruki, krakaj jak i one.

Comments are closed.