Barany i owce stawiły opór rzezi w muzułmańskie święto Id al-Adha

Owca. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

W piątek 31 lipca muzułmanie we Francji rozpoczęli na dobre świętowanie uroczystości ofiarowania Id al-Adha ( Eid-el-Kebir). Uroczystości potrwają do 3 sierpnia. Upamiętniają one ofiarę Abrahama. Na pamiątkę czynu Abrahama każdy ojciec rodziny składa w ofierze zabitą rytualnie owcę lub barana.

Nad Sekwaną w czasie tego święta sporo pisano zasadach bezpieczeństwa sanitarnego z związku z pandemią koronawirusa. Donoszono o kolejkach w autoryzowanych ubojniach i nielegalnym uboju. Trochę tradycyjnie przeciw masowemu i rytualnemu zabijaniu zwierząt (bez znieczulenia) protestowała Fundacja Brigitte Bardot. W sumie sytuacja jak co roku.

Problem w tym, że barany tym razem nie poszły tak łatwo na rzeź. Media piszą o sparaliżowanej autostradzie A3 pod Paryżem, w okolicach Montreuil, gdzie baranom udało się uciec z transportu. Baran biegający wśród samochodów wzbudził sympatię kierowców.

Kibicowali oni zwierzęciu, które gonił kierowca transportu. Komentarze w mediach społecznościowych stwierdzały: „ Wie, co się z nim dzisiaj stanie … Ratuje swoją skórę”. Proponowano też, by barana ułaskawić – „Zasługuje na powrót na łąkę po tym nieszczęściu!”

Sprawa nabrała nawet znaczenia politycznego. Polityk Zjednoczenia Narodowego (RN) Jean Messiha pytał, gdzie są reakcje „zielono-lewicowych komandosów”, którzy zawsze „potępiają znęcanie się nad zwierzętami” i nawet „atakują sklepy mięsne”.

Na tym jednak nie koniec przypadków związanych we Francji z muzułmańskim świętem. Służby ratunkowe wyciągnęły z Rodanu 53 utopione owce. Śledczy „nie wykluczają związku z Id al-Adha”. Truchła owiec dryfowały w rzece w okolicach Vienne (departament Isère).

Utopione zwierzęta zauważono w nocy z czwartku 30 sierpnia na piątek 31 sierpnia, około godziny pierwszej w nocy. Strażacy przystąpili do interwencji rano i żyli 3 łodzi. Zaginięcia owiec nikt nie zgłosił. Ustalono, że wszystkie miały usunięte kolczyki-identyfikatory, co jest praktykowane przy nielegalnym uboju rytualnym.

Czyżby te pół setki owiec zamiast halalowego podrzynania gardła przez rzezaka wybrało samobójczą śmierć w nurcie Rodanu?

4 KOMENTARZE

  1. Nie jestem „obrońcą” zwierząt (obrońcą jestem), ale czy muszą być takimi ortodoksami i nie mogą zarzynać na święto mniej? Jeśli Koran o tym nie stanowi (?), to mogą zmienić zwyczaje – nie każda rodzina, a jakiś „klan”, „imam” itp.

  2. Gdyby kogo to interesowało, to w Polsce wyjątkowo judeje mają LEGALNE pozwolenie na okrutne mordowanie zwierząt. Co na to wszelacy obrońcy zwierząt? Cisza…

  3. Sytuacja prawie w książce „Bunt” Władysława Stanisława Reymonta. Dobrze, że te barany nie skumały się z innymi zwierzętami, bo – uwzględniając to, że inne barany nas niemal rozbroiły – mogłoby być z nami kiepsko. :) Swoją drogą ciekawe po której stronie w tym konflikcie interesów stanęłaby nasza ultrapostępowa Spurnikini – biednych uchodźców, których dotknęła islamofobia kopytnych czy może wełnodajnych rewolucjonistów… owcze życie ma znaczenie!

Comments are closed.