Matka aresztowana. Przyznała się. Najnowsze informacje o stanie zdrowia półtorarocznego chłopczyka z podciętym gardłem

ambulans/Policja, karetka. Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Policja, karetka. Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay

40-latka z Tychów, podejrzana o usiłowanie zabójstwa swojego półtorarocznego syna, została aresztowana na trzy miesiące. Zdecydował o tym Sąd Rejonowy Katowice-Wschód, przychylając się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Stan dziecka, które trafiło do szpitala z podciętym gardłem, jest stabilny.

Decydując o zastosowaniu wobec podejrzanej tymczasowego aresztu sąd podzielił argumenty prokuratury, wskazującej m.in. na obawę matactwa oraz grożącą kobiecie surową karę – za usiłowanie zabójstwa grozi od 8 do 25 lat więzienia lub dożywocie.

Sądu uznał, że zabezpieczenie prawidłowego toku toczącego się w tej sprawie postępowania wymaga umieszczenia kobiety w areszcie.

Wcześniej prokuratura zapowiedziała powołanie biegłych psychiatrów, którzy mają ocenić poczytalność podejrzanej i sprawdzić, czy nie cierpi ona na choroby lub zaburzenia psychiczne.

W sobotę kobieta została przesłuchana w katowickiej prokuraturze okręgowej i usłyszała zarzuty. Podczas trwającego kilka godzin przesłuchania, nie kwestionowała ustalonego przez śledczych przebiegu wydarzeń, ale nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego raniła synka nożem.

„Kobieta składała wyjaśnienia. W zasadzie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu usiłowania zabójstwa, natomiast w swoich wyjaśnieniach nie podała racjonalnych powodów wskazujących na motyw, na pobudki swojego zachowania” – relacjonowała rzeczniczka katowickiej prokuratury prok. Marta Zawada-Dybek.

Jeszcze przed sobotnim przesłuchaniem śledczy m.in. przesłuchali świadków (w tym matkę i brata podejrzanej, z którymi kobieta i jej dziecko dotąd mieszkali) oraz gromadzili materiał dowodowy – zabezpieczono nóż, którym matka raniła dziecko. Zasięgnięto też opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej i przestudiowano dokumentację medyczną z leczenia chłopca. Trafił od do szpitala z poważnymi, zagrażającymi życiu ranami szyi – najgłębsza z nich naruszała mięśnie i naczynia krwionośne.

Ze względu na przedstawione matce zarzuty prokurator skierował również do sądu rejonowego wniosek o ustanowienie kuratora, który będzie reprezentował prawa dziecka w postępowaniu karnym.

Ranny chłopczyk jest leczony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w Katowicach. W piątek wieczorem przetransportował go tam śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Obecnie – po ratującej życie operacji – stan dziecka jest stabilny, a rokowania lekarzy co do pomyślności leczenia – dobre. Jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci. „Chłopczyk nadal jest w śpiączce, jego stan jest stabilny” – potwierdził w niedzielę rzecznik szpitala Wojciech Gumułka.(PAP)

8 KOMENTARZE

    • No tak. Pewnie matka-zwyrolka poszła za głosem współczesnych wyzwolonych kobiet i chciała się pozbyć problemu. Skoro tamte chwalą się seriami morderstw we własnym łonie to jaki problem załatwić sprawę z niewiele większym ‚ciałem obcym’.

  1. Przywrócić kare śmierci dla zwyrodnialców, najbardziej przerażające jest, ze ona jest matką i coś takiego zrobiła własnemu dziecku.

  2. Pewnie dostanie coś w zawieszeniu, bo przecież kobiety to ofiary szowinizmu męskiego i miała trudne dzieciństwo bo i molestowana zapewne była.

  3. Jakby go zabiła 1.5 roku temu. To mogłaby sie
    chwalic na fejsie i zbierac lajki. A dzisiaj za niewinne chlaśnięcie nożem, na 25 lat? Uwzieli sie na kobiecine…

Comments are closed.