Szokujące dane z Chicago. Tak rządzą Demokraci – liczba zabójstw wzrosła o 140 procent

Antifa i BLM z Chicago domagają się obcięcia funduszy na policję. Tymczasem miasto zmaga się z rekordową falą przestępczości. Zdjęcie: EPA/TANNEN MAURY Dostawca: PAP/EPA.
Antifa i BLM z Chicago domagają się obcięcia funduszy na policję. Tymczasem miasto zmaga się z rekordową falą przestępczości. Zdjęcie: EPA/TANNEN MAURY Dostawca: PAP/EPA.

W lipcu tego roku liczba zabójstw w Chicago wzrosła o 139 procent w porównaniu z tym samym miesiącem 2019. Liczba strzelanin o 75 procent.

Wzniecane przez faszystów z Antify i rasistów BLM rozruchy, które od dwóch miesięcy rozlewają się po miastach Stanów Zjednoczonych przyniosły też niespotykaną falę przestępczości kryminalnej. Niemal wyłącznie dotyczy to miast rządzonych przez Demokratów.

W lipcu tego roku w Chicago doszło do 105 zabójstw. To wzrost tragicznych statystyk o 139 procent. W lipcu 2019 odnotowano 44 zabójstwa. Ponadto w lipcu 2020 r. W Chicago doszło do 406 strzelanin, co stanowi wzrost o 75% w porównaniu z 232 w lipcu ubiegłego roku – podał dziennik „Chicago Sun-Times”. Inaczej mówiąc codziennie dochodzi do kilkunastu strzelanin i kilku zabójstw.

Kilkanaście dni temu mieszkańcy Chicago zostali zszokowani strzelaniną, do, której doszło w czasie pogrzebu. Rannych zostało 15 osób.

Chicago od wielu lat notuje rekordowe statystyki przestępczości, ale tak źle nie było od czasów prohibicji. Miastem od kilkudziesięciu lat rządzą Demokraci. Teraz burmistrz jest zdeklarowana czarnoskóra lesbijka Lori Lightfoot, która uznaje, że przestępczość jest wynikiem dostępu do broni. W samym stanie Illinois przepisy są bardzo restrykcyjne, co przeczy twierdzeniom burmistrz. Ale i na to Lightfoot znalazła wytłumaczenie.

– Nasz problem z bronią jest związany z faktem, że mamy zbyt wiele nielegalnej broni na naszych ulicach, z czego 60 procent pochodzi ze stanów spoza Illinois – stwierdziła w rozmowie z CNN. – Jesteśmy zalewani bronią ze stanów, które praktycznie nie mają kontroli nad bronią, nie sprawdzają jej pochodzenia, nie maja zakazu używania broni automatycznej, co szkodzi miastom takim jak Chicago.

Burmistrz mówiła nieprawdę, bo sprawdzanie pochodzenia broni i tego jak w przeszłości była używana jest obowiązkowe w całych Stanach Zjednoczonych.

Problemem takich miast jak Chicago jest to, że od dziesięcioleci są rządzone przez Demokratów, którzy łożą ogromne kwoty na świadczenia socjalne budując całe dzielnice gett, których mieszkańcy od pokoleń są uzależnieni od władz miasta i opieki. To są problemy nierozwiązywalne od dziesiątaków lat.

Jednocześnie odbywa się to kosztem zapewnienia bezpieczeństwa. Policja w tych miastach, która podlega władzom lokalnym jest tez paraliżowane ciągłymi oskarżeniami o brutalność i rasizm, więc często podejmuje bardzo ograniczone interwencje. Przy brakach środków policjanci są całkowicie przytłoczeni przestępczością – liczbą spraw, którymi powinni się zajmować.

Na dodatek radykalne lewicowe ruchy domagają się ograniczeń w finansowaniu policji, czemu ulegają tez Demokraci.

Comments are closed.