Socjalizm i głupota w natarciu. Warszawska radna Łoboda chce, byśmy zrzucali się na podpaski

Radna Dorota Łoboda chce, by warszawscy podatnicy zrzucali się na darmowe podpaski dla uczennic. Zdjęcie: PAP/Rafał Guz
Radna Dorota Łoboda chce, by warszawscy podatnicy zrzucali się na darmowe podpaski dla uczennic. Zdjęcie: PAP/Rafał Guz

Radna Koalicji Obywatelskiej Dorota Łoboda chce by miasto przeznaczyło pieniądze na zakup środków higieny intymnej przez warszawskie szkoły. Według niej biedne dziewczęta, których nie stać opuszczają z tego powodu lekcje.

W budżecie miasta stołecznego nie ma pieniędzy na dodatkowe zakupy środków higieny intymnej dla uczennic, więc o zakup podpasek i tamponów dla szkół wnioskowała przewodnicząca Komisji Edukacji Rady Warszawy Dorota Łoboda. Zwróciła się o to do prezydenta Trzaskowskiego.

Inicjatywa jest tak głupia, że prędzej , czy później mu się spodoba. Podciągnie to pod walkę o płciową, czy jakąś tam równość. „Wyborcza” będzie zachwycona

Łoboda stwierdziła, że z powodu braku dostępu do środków higieny zajęcia w szkole opuszcza bardzo wiele dziewczynek. Powołując się na badania przeprowadzone przez jedną z firm produkujących środki higieny mówiła, że w 2018 r. co szósta dziewczynka opuściła zajęcia lekcyjne dlatego, że nie było jej stać na zakup podpasek lub tamponów, albo nie były one dostępne w jej bliskim otoczeniu.

Bardzo „ciekawe” te badania. Oznaczają one bowiem, że nawet co szóstej warszawskiej rodziny nie stać na podpaski i tampony. Ciekawe czy mają na papier toaletowy. Nie ma wątpliwości, że w owej firmie od badań i produkcji „środków higieny” strzelą szampany jak radna przeforsuje, by podatnicy zrzucali się na tampony, podpaski etc. Sprzedaż bez wątpienia skoczy i może nawet posypią się premie. Będą mieli tez niezły ubaw z radnej Łobody, której da się wcisnąć nawet takie brednie, iż co szóstej warszawskiej rodziny nie stać na wydatek rzędu 4 złotych miesięcznie, więc dziewczęta w „trudne dni” siedzą w domu

W ocenie radnej niewystarczające jest to, że środki higieny dostępne są w szkolnych gabinetach pielęgniarskich, ponieważ nie zawsze są one czynne przez cały czas funkcjonowania szkoły.

W odpowiedzi na interpelację wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska przyznała, że dziewczynki powinny mieć w szkołach dostęp do środków higieny intymnej, jednak uznała, że miasta na to nie stać.

Mając na uwadze ograniczenia finansowe, Urząd m.st. Warszawy nie może dokonać globalnego zakupu dodatkowych środków higieny osobistej – napisała. Wskazała zarazem, że to szkoły powinny z własnych środków kupić podpaski i tampony.

Radna Łoboda poinformowała, że wspólnie wystosują pismo do dyrektorów szkół, aby zapewniali uczennicom dostęp do środków higieny. Nie określiła jednak kwoty, jaka byłaby potrzebna, aby zrealizować ten cel.

Durny pomysł by podatnicy fundowali najbardziej podstawowe produkty higieniczne nie jest nowy. Wpadły na niego już francuskie feministki. Idiotki należące do tzw kolektywu “Ça va saigner” – „Poleje się krew” podjęły akcję publikowania w mediach społecznościowych zdjęć swej bielizny, ubrań ubrudzonych menstruacyjną krwią. Wiele Francuzek pozuje do fotografii z ufajdanym kroczem.Tam domagają się, by w ogóle rozdawano je za darmo, co oczywiście oznacza, że zafundują je podatnicy.

Radna Łoboda być może się zainspiruje, podejmie inicjatywę i wystąpi. Jakiś inny radny mógłby wziąć w obronę użytkowników papieru toaletowego, który też przecież swoje kosztuje. Nawet nam się wyobrażać co to oznaczałoby, że co szóstej osoby nie stać na papier toaletowy, więc go nie używa i tak sobie tam przychodzi na posiedzenia Rady Miasta Warszawy. Albo czeka aż będzie miał dostęp do darmowego w ratuszu.

Comments are closed.