Klient bez maseczki lub zaświadczenia nie zostanie obsłużony. Ministerstwo Zdrowia zapowiada zmiany

W dobie koronawirusa im mniej mówimy, tym bezpieczniejsi jesteśmy. Foto: Pixabay/szczyt epidemii
W dobie koronawirusa im mniej mówimy, tym bezpieczniejsi jesteśmy. Foto: Pixabay

Wiceminister Zdrowia Jacek Cieszyński, podczas konferencji prasowej, poinformował o przepisach, które mają zostać wprowadzone od 1 września. Zrobienie zakupów bez maseczki nie będzie już możliwe.

Niestrudzony zmęczony minister Łukasz Szumowski i jego zastępca wiceminister Jacek Cieszyński na tropie koronawirusa. Jego winowajcami okazują się być weselnicy oraz klienci sklepów, którzy nie noszą maseczek.

Obecnie za brak maseczki można dostać mandat w wysokości 500 złotych, a w przypadku gdy sprawa trafi do sanepidu kara może sięgnąć nawet 30 tysięcy złotych. Rozporządzenie jest jednak niezgodne z ustawą, a sądy podważają konstytucyjność przepisów i umarzają sprawy.

Klient bez maseczki nie zostanie obsłużony

Początkowo Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało zwiększone kontrole w sklepach i groziło wystawianiem mandatów, jednak już od początku września zmianie mają ulec przepisy i klient bez maseczki lub zaświadczenia lekarskie o niemożności jej założenia, nie będzie mógł być obsłużony.

Od 1 września ma zostać wprowadzony obowiązek przedstawiania zaświadczenia o przeciwwskazaniach medycznych do zakrywania ust i nosa – poinformował wiceminister Jacek Cieszyński.

Maseczki nie służą zdrowym?

Większość lekarzy popiera obowiązek noszenia maseczek, są jednak tacy, którzy podważają ten obowiązek, a nawet mówią o tym, iż ich noszenie szkodzi osobom zdrowym. Należą do nich m.in. dr Zbigniew Martyka oraz

Myślę, że dzisiaj nie ma żadnych wątpliwości, że ta maseczka nie hamuje wnikania wirusów. Możemy zrobić takie doświadczenie z aerozolom, zobaczymy że to po prostu przenika przez maseczkę – mówi dr Martyka. Jak dodaje, przez złudne poczucie bezpieczeństwa może wyrządzić więcej złego.

Ta zbierająca się wilgoć, gdy maseczkę cały czas mamy na sobie powoduje, że na tej wilgotnej powierzchni łatwiej namnażają się drobnoustroje chorobotwórcze i sami możemy się powtórnie zakażać. Mamy gorsze oddychanie, jest gorsza wentylacja, więc to na pewno nie służy zdrowiu – dodaje.

– Gdybyśmy przyjęli, że maski z filtrem HEPA dają 100 proc. ochrony, to maska z bawełny daje 1 proc. – mówi dr Paweł Grzesiowski. I podkreśla, że maski mają swój czas użytkowania. Jeśli będziemy oddychać przez maskę przez godzinę, to stanie się wilgotna, nasiąknie parą wodną i śliną, którą wydychamy.

– Maski jednorazowe powinny być wyrzucane po kilkunastu minutach noszenia. Problem polega na tym, że ludzie chodzą w nich przez 8–10 godzin. Takie maski stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia – podkreśla dr Grzesiowski.

Comments are closed.