Niepokojące doniesienia z Białorusi. Dochodzi do starć z milicją. Masowe zatrzymania podczas wielotysięcznych manifestacji w całym kraju

Milicja w Mińsku. Foto: tter/NEXTA
Milicja w Mińsku. Foto: tter/NEXTA

Wieczorem w mediach społecznościowych pojawiły się niepokojące odniesienia z Białorusi. Wieczorem, po zakończonych wyborach prezydenckich, ludzie zaczęli masowo wychodzić na ulice białoruskich miast. Dochodzi do starć z milicją.

Według rządowych sondaży wybory wygrał prezydent Aleksandr Łukaszenka uzyskując prawie 80 proc. głosów. Białorusini nie wierzą w te wyniki.

– Protesty w wielu miastach Białorusi już trwają. Mińsk wychodzi na ulice. W Brześciu milicja użyła gazu łzawszego. Internetu brak, połączenia telefoniczne są kiepskie. Taki informacje z ostatniej chwili – informuje na Twitterze dziennikarz Rusłan Szoszyn.

Problemy z internetem na Białorusi zaczęły się już wczesnym popołudniem. Ludzie masowo zgłaszali, że nie mogą się połączyć z siecią.

– Wiadomości z Mińska: administracja prezydenta i inne rządowe budynki otoczyły jednostki specjalne, wszędzie wojskowe samochody i armatki wodne. Wyłączono z ruchu stację metra Plac Lenina oraz otoczono place w centrum stolicy. Łukaszenko przygotowuje się do konfrontacji z narodem – napisał Soszyn wcześniej.

Także telewizja Bielsat donosi o protestach i zatrzymaniach uczestników zgromadzeń przez milicję.

W Mińsku doszło do starcia między protestującymi ludźmi i milicyjnymi oddziałami OMON-u – podała w niedzielę wieczorem agencja TASS. Do starcia doszło na prospekcie Maszerawa, milicja zablokowała tę arterię, wiele osób zostało zatrzymanych.

Portal Tut.by informuje o brutalnych zatrzymaniach, telewizja Biełsat nadająca z Polski podała, że doszło do starć z milicją. W rejonie prospektu Maszerawa wyłączono oświetlenie miejskie – podał korespondent rosyjskiego portalu MBCh Media.

Tut.by podaje, powołując się na świadków, że milicja użyła granatów hukowych.

Nie pojawiły się żadne zdjęcia z miejsca tych zajść; internet w centrum Mińska praktycznie nie działa – przekazują media.

Doniesienia o zatrzymaniach napływają także z Brześcia. Pojawiły się informacje, że milicja użyła tam gazu łzawiącego. W Grodnie milicja zatrzymała około 10 osób. Według Radia Swaboda do zatrzymań doszło też w Witebsku.

W Mohylewie milicja rozpędziła protestujących – podał portal Tut.by.

Ludzie wyszli na ulice w wielu miastach: Mińsku, Grodnie, Brześciu, Witebsku, Bobrujsku, Pińsku, Baranowiczach i innych. Mówi się o tysiącach protestujących w każdym mieście. Milicja masowo zatrzymuje protestujących.

Dwie dziennikarki niezależnej telewizji Biełsat: Iryna Sławnikowa i Kaciaryna Tkaczenka zostały zatrzymane w niedzielę w Mińsku. Sławnikowa koordynuje pracę Biełsatu w Mińsku. Obie dziennikarki zostały przewiezione na komisariaty.

O zatrzymaniu powiadomił sam Biełsat, a także rosyjska redakcja BBC News, która podkreśla, iż są to kolejne zatrzymania dziennikarzy, do których doszło na Białorusi w niedzielę, w dniu wyborów prezydenckich.

Wcześniej w niedzielę zatrzymani zostali w Mińsku trzej dziennikarze niezależnej rosyjskiej telewizji Dożd. Mają oni opuścić kraj. Zarzucono im brak akredytacji niezbędnej do pracy na Białorusi.

Wieczorem pojawiły się doniesienia o zatrzymaniu w Mohylewie i Homlu dwóch dziennikarek popularnego białoruskiego portalu Tut.by.

Źródła: belsat/tter/PAP

Comments are closed.