Amsterdam nie chce dotować jednego z najstarszych muzeów. „Brak różnorodności kulturowej i inkluzji”

Wnętrze Muzeum „Ons’ Lieve Heer op Solder”/Fot. C messier, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Wnętrze Muzeum „Ons’ Lieve Heer op Solder”/Fot. C messier, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Ukryty na strychu XVII-wiecznej kamieniczki w Amsterdamie tajny kościół „Ons’ Lieve Heer op Solder” (pol. „Nasz umiłowany Pan na strychu”) to zarazem jedno z najstarszych muzeów w mieście. Placówce jednak grozi zamknięcie, ponieważ lewicowe władze lokalne nie chcą jej finansować.

Oficjalnie powodem, dla którego Amsterdam odmawia finansowania, jest brak środków. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, że lewicowi włodarze nie mogą przejść do porządku nad brakiem wystarczającej dbałości o „różnorodność kulturową i inkluzję” w muzeum. Co więcej, wśród personelu „za mało” jest także osób nie-białych i mających inne niż holenderskie pochodzenie.

Nad muzeum – jeśli nic się nie zmieni – wisi więc widmo zamknięcia. Tym bowiem może skutkować utarta finansowania połączona z koronakryzysem.

Lewica nie ma jednak skrupułów, żeby wykończyć jedno z najstarszych muzeów Amsterdamu, a zarazem jedną z najsłynniejszych placówek tego rodzaju. Decyzja władz miasta oburzyła jednak opinię publiczną.

Muzeum „Ons’ Lieve Heer op Solder” dokumentuje prześladowania katolików, którzy w Amsterdamie stanowią zaledwie kilka procent. Wszystkich chrześcijan jest w mieście około 20 proc. Zgodnie z lewicową tendencją, która ujawnia się głównie przy ruchach „antyrasistowskich” czy LGBT, jako mniejszość powinni być oni chronieni, a placówki takie jak to muzeum – zachowane. Jednak „inkluzywność” i „tolerancja” działają tylko w jedną stronę – „właściwą ideowo”.

Źródła: adoptkhol.blogspot.com

Comments are closed.