Kolejne przypadki dżumy w Chinach. Władze zamykają następne miejscowości

Palce pacjenta z rozpoznaną dżumą septyczną.
Palce pacjenta z rozpoznaną dżumą septyczną. (Zdj. wikipedia)
REKLAMA

Panika w północnych Chnach. W prowincja Mongolia Wewnętrzna odnotowano kolejny śmiertelny przypadek po zarażeniu dżumą. Władze odseparowały już drugą miejscowość w tym regionie, podjęły też działania epidemiologiczne.

W mieście Bayannur, zamieszkałym przez niemal 1,8 mln osób zmarł mężczyzna zarażony dżumą dymieniczą. Przyczyną śmierci była wielonarządowa niewydolność. Władze prześledziły podróż ofiary do jego wioski. Miejscowość została zamknięta i poddana kwarantannie. To już drugi taki przypadek w ciągu ostatnich kilku tygodni.

„Miejsce zamieszkania zmarłego jest zamknięte i prowadzone jest kompleksowe dochodzenie epidemiologiczne” – podały władze Bayannur. „Obecnie istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się zarazy ludzkiej w naszym mieście” – dodano w oświadczeniu.

REKLAMA

W czwartek w mieście Baotou liczącym ponad 1,3 mln mieszkańców zmarła inna osoba. Przedstawiciele tamtejszej służby zdrowia podali, że powodem śmierci mężczyzny była niewydolność krążeniowa spowodowana wystąpieniem u niego dżumy dymieniczej. Urzędnicy pospieszyli z zamknięciem wioski Suji Xincu, w której ofiara została zakażona.

Ekstremalne kroki podjęte przez władze wynikają z tego, że dżuma jest chorobą bardzo zaraźliwą i często kończy się śmiercią. Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że od 30 do 100 proc. przypadków – jeśli nie są leczone – kończy się śmiercią.

Dżuma dymienicza, zwana w średniowieczu „czarną śmiercią”, jest chorobą bardzo zakaźną i często śmiertelną. Roznoszą ją głównie gryzonie. W Chinach w latach 2009-2018 zdiagnozowano 26 przypadków dżumy, w tym 11 śmiertelnych.

Źródła: „Daily Express”, PAP

REKLAMA