Szymowski: Interes narodowy wymaga, aby z Łukaszenką ściśle współpracować, a nie go zwalczać

epidemia koronawirusa/Aleksander Łukaszenka. Foto: PAP/EPA
Aleksander Łukaszenka. Foto: PAP/EPA

W środowisku wolnościowym trwa dyskusja pomiędzy zwolennikami wsparcia opozycji na Białorusi, ze względu na liczne ograniczenia wolności ze strony władz, a zwolennikami wsparcia Łukaszenki ze względu na polski interes narodowy. Zdecydowanie po tej drugiej stronie opowiada się Leszek Szymowski, dziennikarz „Najwyższego Czasu!”.

W niedzielę na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Według oficjalnych wyników obecnie urzędujący Aleksandr Łukaszenka wygrał, zdobywając prawie 80 procent głosów. Wyników tych nie uznaje jednak opozycyjna kandydatka, a na ulice miast wyszli protestujący mieszkańcy.

Lewicowo-liberalni politycy i przedstawiciele organizacji pozarządowej deklarują wsparcie dla organizacji opozycyjnych na Białorusi. Tymczasem zdaniem Leszka Szymowskiego „polski interes narodowy wymaga, aby z Łukaszenką ściśle współpracować, a nie go zwalczać”.

Szymowski pisze o tym, iż Łukaszenka od lat lawiruje między zachodem a wschodem, do czego zmusza go sytuacja geopolityczna. – Dążący do podmiotowości swojego kraju (i niezależności własnej osoby) Łukaszenko próbował więc budować relacje z Europą Zachodnią, do której droga wiedzie przez najważniejszego zachodniego sąsiada czyli przez Polskę. Polskie rządy – niezależnie od opcji politycznej – pokazywały Łukaszence zgięty łokieć, piętnując jego „dyktaturę” – pisze Szymowski.

Dodaje, że państwa zachodnie, w tym polskie władze chciały wymusić zniesienie kary śmierci czy respektowanie praw człowieka i przez lata nie były zainteresowane współpracą z Białorusią.

– Łukaszenko nie chciał o tym słyszeć, Unia Europejska nakładała na niego sankcje polityczne i gospodarcze, na co białoruski dyktator odpowiadał kontrsankcjami, których elementem było prześladowanie polskiej mniejszości na Białorusi. Ku uciesze Putina, który umiejętnie (ale po cichu) umacniał swoje wpływy w Mińsku i krok po kroku podporządkowywał sobie Białoruś – wskazuje Szymowski.

– Lawirujący na arenie międzynarodowej Łukaszenko, prący do własnej niezależności, wysyłał pojednawcze sygnały pod adresem Polski. Była to szansa, której zaprzepaszczenie jest albo głupotą albo zdradą stanu – podkreśla. I dodaje, iż utrzymywanie relacji Polski z Białorusią miałoby korzyści zarówno gospodarcze, polityczne, militarne, jak i polonijne.

– Przeciwnicy Łukaszenki zarzucają mu dyktaturę, antydemokratyczny kurs, łamanie praw człowieka itp. To wszystko prawda tylko…co nas to obchodzi?. Dojrzała polityka wymaga tego, aby współpracować z każdym we wszystkich obszarach, gdzie współpraca jest możliwa, dla osiągnięcia korzyści. To, czy współpracownik jest demokratą czy dyktatorem nie powinno tu mieć żadnego znaczenia – podsumowuje.

Comments are closed.