
REKLAMA
Główny Urząd Statystyczny podał we wtorek, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w drugim kwartale 2020 roku wyniosło 5024 zł, czyli było 307 zł niższe niż w pierwszym kwartale. GUS pociesza jednak, że wciąż jest ono wyższe o 185 zł niż w analogicznym kwartale ubiegłego roku. Nie jest jednak tak kolorowo, jak przekonują rządzący.
Rok temu przeciętne wynagrodzenie miało wynosić 4839 zł, czyli o 185 zł mniej niż obecnie. Obecnie ma być więc wyższe o 3,8 proc. Brzmi świetnie, ale to całkowita manipulacja.
Dane te nie uwzględniają bowiem szalonej inflacji. Ceny nieustannie rosną i pożerają jakiekolwiek podwyżki.
REKLAMA
Ceny wzrosły od zeszłego roku aż o 3,2 proc. To oznacza, że za te same pieniądze kupimy dużo mniej. Uśredniając więc przeciętne wynagrodzenie jest o 29 zł. zł wyższe, a nie o 185.
Tylko, że to też nie oznacza, że wszyscy zarabiamy o 29 zł więcej. Mowa tu bowiem o „przeciętnym” wynagrodzeniu. Można się zaś domyślić, kto na podwyżce cen ucierpiał najbardziej. Tak więc ogromna część Polaków może czuć się biedniejsza niż rok temu.
Źródło: money.pl
REKLAMA