
Powyborcze protesty na Białorusi spowodowały poważne ograniczenia w ruchu internetowym w tym kraju. Z raportu Netblocks wynika, ze nie każda z usług jest za naszą wschodnią granicą dostępna.
„To sugeruje, ze cenzura mogła zostać nałożona na poziomie filtracji DNS. Być może więc zcache’owane adresy IP różnych usług lub zmiana serwera DNS i/lub użycie VPN-a pomoże w niektórych przypadkach nawiązać połączenie z zagranicznymi usługami” – czytamy na portalu niebezpiecznik.pl.
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko twierdzi, że awaria jest spowodowana ingerencją zza granicy. Społeczeństwo jednak w to nie wierzy, bo już w sobotę pojawiły się przecieki o planach odłączenia internetu przez rząd, który nie chce, żeby publikowano masowo materiały związane z protestami ulicznymi.
„Blokada internetu w obrębie danego Państwa jest rzeczą szybką do przeprowadzenia, o ile zawczasu wdrożyło się odpowiednie mechanizmy prawne, które obligują operatorów telekomunikacyjnych do zablokowania routingu lub wdrożenia filtracji ruchu” – tłumaczy portal.
Białoruś nie jest jedynym krajem, który odcina się od światowej sieci. Podobne przypadki zdarzały się w Syrii i Egipcie podczas arabskiej wiosny ludów. Z kolei Rosja otwarcie komunikuje, że zamierza zbudować alternatywę dla internetu, żeby w razie potrzeby móc się odciąć.
![Stanowski bez litości dla „piep…ej kliki”. „Wracać do roboty, wracać do kradzieży kilometrówek” [WIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/stanowski-ok-screen-100x70.jpg)




![Horror w Brierfield. Dziewczyna zaatakowana nożem w biały dzień. Władze i media milczą o pochodzeniu sprawcy [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/briefield-atak-100x70.jpg)


