
Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej chce rozszerzyć „podatek od deszczu”. Wszystko w ramach walki z „suszą”. Rząd chce pobierać 1350 zł od właścicieli nieruchomości.
„Po co było to całe gadanie o suszy? Wreszcie się wyjaśniło” – pisze na Twitterze Tomasz Sommer. PiS dalej brnie w opodatkowywanie pogody i rozszerza podatek od deszczu o opłatę od suszy. 20-krotnie wzrośnie liczba nieruchomości objętych daniną. Średnio gospodarstwa domowe będą płacić ok. 1350 zł rocznie.
Artur Dziambor z Konfederacji zauważa, że to już „kolejny niski podatek” w ostatnim czasie. Nie tak dawno PiS uchwalał podatek cukrowy ukryty w ustawie covidowej.
Wody Polskie liczą nawet na 135 mln zysku z racji nowej opłaty. Do tej pory ich wpływy z danin były na poziomie 6 mln – to ogromny wzrost, który dobrze obrazuje, jak bardzo ucierpią na nowym podatku Polacy.
Oczywiście Wody Polskie twierdzą, że pieniądze te pójdą na projekty retencyjne w gminach czy na gruntach leśnych oraz melioracyjne, m.in. w rolnictwie.
Jasne jest jednak, że każdy taki projekt ktoś musi przygotować; ktoś musi nadzorować; ktoś musi wykonać. Te wszystkie stanowiska trzeba zapełnić „jakimiś” ludźmi i tym ludziom trzeba zapłacić. Ciekawe, skąd PiS weźmie tych szczęśliwców?
Po co było to całe gadanie o suszy? Wreszcie się wyjaśniło. Po to, żeby usprawiedliwić nowy podatek. Żeby było śmieszniej podatek od suszy wcale nie zlikwiduje podatku od deszczu. https://t.co/iwAqt2oWR4
— Tomasz Sommer (@1972tomek) August 19, 2020
Źródło: money.pl