Potraktowany jak kryminalista. Złamał zasady kwarantanny i został aresztowany na trzy miesiące

Kajdanki, areszt. Obrazek ilustracyjny. Fot. Pixabay
Kajdanki, areszt. Obrazek ilustracyjny. Fot. Pixabay
REKLAMA

Pomimo zakażenia koronawirusem 28-letni piłkarz klubu Kmita Zabierzów zagrał w meczu okręgowego Pucharu Polski. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Piłkarz od kilku dni miał przebywać w izolacji domowej. Dzień przed meczem okazało się, że wynik testu na koronawirusa wyszedł dodatni. Została na niego nałożona kwarantanna.

28-latek czuł się dobrze i postanowił, że pojedzie z drużyną na mecz, by zagrać przeciwko Świtowi Krzeszowice (1:3). O wykryciu u niego Covid-19 nikogo nie poinformował. Gdy grał mecz, do jego domu zawitali funkcjonariusze, by sprawdzić, czy jak na przykładnego obywatela przystało, przebywa w czterech ścianach.

REKLAMA

Areszt dla piłkarza zarażonego koronawirusem

Zawodnika nie zastali. Poczekali więc aż do wieczora. I 28-latka zatrzymali. Mężczyzna trafił do izby zatrzymań w Limanowej – przeznaczonej i przystosowanej do pobytu osób z Covid-19.

W piątek piłkarz-amator został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu, ponieważ tam znajdują się pomieszczenia przystosowane do prowadzenia czynności prokuratorskich wobec osób z koronawirusem.

Mężczyźnie postawiono zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego, a także bezpośredniego narażenia wielu osób na zarażenie chorobą realnie zagrażającą życiu. Zawodnik złożył wyjaśnienia i przyznał się do zarzucanych mu czynów.

28-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności. Dodatkowo karę administracyjną za złamanie zasad kwarantanny nałoży na piłkarza sanepid.

Nie ulega wątpliwości, że 28-latek zachował się nieodpowiedzialnie, złamał obowiązujące rozporządzenia i powinien ponieść tego konsekwencje. Pytanie, czy powinien zostać potraktowany tak, jak kryminaliści, których wsadza się tymczasowo do aresztu, by zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. Pandemiczny dramatyzm został jednak zachowany.

REKLAMA