
Posłowie PO-KO, wraz z parlamentarzystami PiS, PSL i Lewicy, przegłosowali w Sejmie projekt podwyżek dla klasy politycznej. Ustawę zatrzymał Senat po tym, jak okazało się, że wyborcom się ona nie podoba. Od tego czasu posłowie PO-KO urządzają żenujący spektakl płaczów i kajania się.
Kolejny akt tego żenującego show można był obserwować w wywiadzie Rocha Kowalskiego z TOK FM z posłanką PO-KO Izabelą Leszczyną.
– Nie pogodzę się nigdy z tym, że zagłosowałam w ten sposób za tą ustawą. Gdybym mogła cofnąć czas, to bym to zrobiła. Rozumiem, będą osoby wśród moich wyborców, także wśród moich sympatyków, z którymi utrzymuje kontakt przez Internet, które nigdy mi tego nie zapomną i nie wybaczą. I jakoś muszę z tym żyć – biadoliła na antenie parlamentarzystka.
Trudno powiedzieć, jaki efekt chcą uzyskać posłowie PO-KO. Mamy ich żałować, bo padli ofiarą własnej chciwości? Ktoś ma im wybaczyć, bo opamiętali się dopiero wtedy, gdy zauważyli, że tracą na tym PR-owo?
Nie ma takiej możliwości. Trzeba zapamiętać, że w dobie kryzysu wywołanego korona-paniką, gdy w innych państwach politycy obniżają sobie pensje, to w Polsce banda czworga (PiS, PO-KO, Lewica, PSL) chciała zafundować sobie podwyżki.
Jedyną formacją, która była w całości przeciwna podnoszeniu płac politykom właśnie teraz, była Konfederacja. Prawicowy blok wolnościowców i narodowców zagłosował „przeciw” i teraz nie musi kajać się w mediach.
Źródło: TOK FM, nczas.com