Sasin jednak niepotrzebnie zmarnował 70 mln zł z kieszeni podatników? Duda: „Najlepszym rozwiązaniem byłyby wybory 10 maja przy urnach”

Jacek Sasin i Andrzej Duda/Fot. PAP
Jacek Sasin i Andrzej Duda/Fot. PAP
REKLAMA

Polscy podatnicy mogli być „bogatsi” o legendarne 70 milionów złotych, które minister Jacek Sasin przeznaczył na wybory korespondencyjne. Ostatecznie jednak takowe się nie odbyły. Teraz prezydent Andrzej Duda stwierdził, że „najlepszym rozwiązaniem byłyby wybory 10 maja przy urnach”.

W rozmowie z tygodnikiem „Sieci” prezydent Andrzej Duda przyznał, że najlepszym rozwiązaniem było zorganizowanie tradycyjnych wyborów 10 maja. Oznacza to, że Jacek Sasin wcale nie musiał wydawać pieniędzy podatników na druk pakietów wyborczych, które ostatecznie i tak musiały iść na przemiał. Ponadto Polacy nie musieli być świadkami przedłużającego się festiwalu żenady w postaci ostatniej kampanii prezydenckiej.

Wybory korespondencyjne mogłyby skończyć się kompromitacją. Zagrożenie katastrofą było naprawdę duże. Tak duże, iż nie mam pewności, że Sąd Najwyższy w ogóle by stwierdził ważność takich wyborów – przyznał Andrzej Duda.

REKLAMA

W rozmowie z tygodnikiem Andrzej Duda był pytany o najtrudniejsze momenty kampanii prezydenckiej. Polityk przyznał, że najbardziej dokuczały mu „rozwlekłość i niepewność”.

Brak jakiegoś pewnego harmonogramu, przesunięcie wyborów majowych, wynikająca stąd konieczność resetu kampanii. Zamiast zajmować się kampanią musiałem skupiać uwagę na wewnętrznych targach wokół tego, kiedy te wybory w ogóle powinny się odbyć. Tutaj, przy tym samym stole, przy którym rozmawiamy (w Pałacu Prezydenckim – przyp. red.), przekonywałem Jarosława Gowina, iż nie tylko wybory muszą się odbyć jak najszybciej, lecz także w miarę normalnej formie – twierdził Duda.

Prezydent przyznał również, że od początku „nie bardzo” wierzył w koncepcję wyborów wyłącznie drogą korespondencyjną.

– Prawdopodobieństwo, że się nie udadzą, że zostaną w różnej formie ośmieszone, a następnie ich wynik będzie kwestionowany, było niezwykle duże. To niosło poważne ryzyko – ocenił.

Najlepszym rozwiązaniem byłyby wybory 10 maja przy urnach. Dziś wiemy, że to było możliwe – przyznał Andrzej Duda.

Jak głosi popularne porzekadło, „Polak mądry po szkodzie”. Ostatecznie wybory odbyły się przy urnach 28 czerwca. Jednak z pieniędzy podatników sfinansowane zostały nieodbyte wybory korespondencyjne 10 maja, na które minister Jacek Sasin wydał ok. 70 mln zł.

Źródła: Sieci/nczas.com

REKLAMA