
Biali pracownicy Biblioteki Brytyjskiej – odpowiednika naszej Biblioteki Narodowej mają wspierać lewicę, rasistowski ruch BLM i czytać książki marksistów. Takie zalecenia otrzymali w wewnętrznej korespondencji.
Lewica nie pozostawi bez swej ingerencji żadnego aspektu ludzkiego życia, ani żadnej instytucji. Przekonali się tym pracownicy Biblioteki Brytyjskiej, największej i najważniejszej placówki tego typu w Zjednoczonym Królestwie. Oczywiście utrzymana jest ona z pieniędzy podatników. Pracownicy w wewnętrznej korespondencji dostali ledwo zawoalowane polecenie wpierania rasistowskiego ruchu BLM i Partii Pracy.
Dziennik „The Telegraph” podaje, iż w wewnetrznej korrespondenji rozesłano list do pracowników, w którym napisano, by „biali koledzy” wsparli ruch Black Lives Matter i organizację Stand Up to Racism czarnoskórej, skrajnie lewicowej poseł Diane Abbott z Partii Pracy. Biali mają wpłacać pieniądze na rasistowski ruch BLM i podpisywać pettycje Stand Up to Racism.
Jak napisano w liście „biali mogą wspierać Black Lives Matter przez działalności i edukację”. Mają nie tylko wpłacać pieniądze, ale też czytać opracowania poświęcone niewolnictwu, rasizmowi. systemowi więziennemu w USA oraz prace na temat „białej supremacji”. Ponadto mają zapoznać się książkami, które opisują „przywileje białych” oraz z autorami marksistowskimi.
Angażowanie narodowej biblioteki w akcje polityczne spotkało się z wielką krytyką Konserwatystów. To jednak czysta hipokryzja. Torysi już od dana niewiele mają wspólnego z konserwatyzmem. Dowodem na to jest analogiczna działalność ich minister spraw wewnętrznych Priti Patel. Ta prowadzi polityczną agitację i edukację w swoim resorcie. Dokładnie tak jak robiono to za komunizmu w całym sowieckim bloku.
Pracownicy przechodzą obowiązkowe szkolenia z tzw. reedukacji rasowej. Ich celem jest to by „wszyscy pracujący w Ministerstwie rozumieli i doceniali historię imigracji i rasy w tym kraju”. Patel zapowiedziała, że ministerstwo musi być bardziej zróżnicowane i dlatego też będzie zatrudnianych więcej osób kolorowych. Stwierdziła, że biali zajmują zbyt wiele wysokich stanowisk w resorcie.