Dr Zbigniew Martyka: Jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać nasz stan zdrowia

Dr Zbigniew Martyka. / foto: YouTube
Dr Zbigniew Martyka. / foto: YouTube

Ordynator oddziału zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej, dr Zbigniew Martyka, pisze na Facebooku o wielkim maseczkowym kłamstwie.

O likwidowaniu chorób aktem prawnym pisze w swym najnowszym wpisie na Facebooku dr Zbigniew Martyka. – Od 8 sierpnia br. nie istnieją praktycznie żadne przeciwwskazania zdrowotne do noszenia maseczek. Do tej pory przeciwwskazania zdrowotne istniały, a teraz aktem prawnym ustalono, że już nie istnieją – pisze ordynator oddziału zakaźnego.

To tak, jakby wydać rozporządzenie, że od jutra nie istnieją niektóre choroby, np. cukrzyca, zapalenie płuc, czy marskość wątroby. Od razu na podstawie jednego aktu prawnego mielibyśmy bardziej zdrowe społeczeństwo! – kpi dr Martyka.

Szkodliwe maseczki

Zdaniem dr Zbigniewa Martyki noszenie maseczki ani nie chroni innych przed koronawirusem, a nam samym może przynieść więcej szkody niż pożytku. – Wielu lekarzy, z którymi wymieniam się doświadczeniami, otwiera oczy ze zdumienia. Nasze obserwacje są zgoła odmienne. Utrudnienie dopływu tlenu i zwiększenie zawartości dwutlenku węgla we wdychanym przez maseczkę powietrzu może być nieodczuwalne przez osoby w pełni zdrowe – pisze dr Martyka.

Jak dodaje używanie maseczek znacząco odcina dopływ tlenu, do niebezpiecznego poziomu. – Zawartość tlenu (saturacja) prawidłowa to 96-99%. Przy oddychaniu przez maseczkę potrafi spaść o kilka procent, nawet do 89 – 90% u osób starszych, mających problemy z oddychaniem – dodaje.

Z całą stanowczością chcę powiedzieć, że istnieją stany zdrowotne, w których nie powinno się ograniczać dostępu tlenu. Znam osoby, które z trudem oddychają po założeniu maski, mają zawroty głowy, kołatania serca, odczuwają z tego powodu duży stres, który dodatkowo pogarsza funkcję organizmu i co tu mówić – obniża odporność – podkreśla dr Martyka.

A zawilgocone maseczki, jak wykazały badania – nie dość, że sprzyjają wtórnym infekcjom (co dla osób z obniżoną odpornością i łatwo zapadających na choroby infekcyjne dróg oddechowych jest fatalne w skutkach), to nie stanowią istotnego zabezpieczenia dla INNYCH osób – dodaje.

Na potwierdzenie tego przytacza wiodące pismo medyczne „Annals of Internal Medicine”, prof. Jonathana Van-Tam z Wielkiej Brytanii, laureata Nagrody Nobla i eksperta w dziedzinie chorób zakaźnych, profesor Petera Doherty’ego oraz naukowców z Holandii.

Naukowcy porównują szkodliwy wpływ różnych maseczek na układ krążenia, termoregulację i samopoczucie. – pisze dr Martyka. – Jeśli nosimy maseczki to nie mamy większego wpływu na ochronę innych przed zakażeniem, a w dodatku szkodzimy własnemu zdrowiu.

Cały wpis dr Zbigniewa Martyki możecie przeczytać poniżej.

Comments are closed.