Białystok, billboard Milczącej Większości/Fot. Facebook Milcząca Większość
Białystok, billboard Milczącej Większości/Fot. Facebook Milcząca Większość

W połowie sierpnia przy białostockich ulicach pojawiły się billboardy stanowiące odpowiedź na agresywne zachowania przedstawicieli środowiska LGBT oraz dokonane przez nich profanacje. Znalazły się na nich pobudzające do refleksji hasła i cytaty z Pisma Świętego. Tymczasem „Gazeta Wyborcza” twierdzi, że stojąca za akcją „Milcząca Większość” to polski Ku Klux Klan.

„Najpierw owa Milcząca Większość wprowadziła do białostockiej przestrzeni miejskiej hasła na billboardach o wyraźnie homofobicznym wydźwięku, a i wspierane cytatami z Biblii typu: «Dewiacje nie przejdą», «Białystok przeciw zgorszeniom», «Zło dobrem zwyciężaj», «Biada światu z powodu zgorszeń», «Miłość nie dopuszcza się bezwstydu» czy «Ciało nie jest do rozpusty». Słowa «dewiacje», «zło», «zgorszenia» czy «bezwstyd» w tęczowych barwach wyraźnie mają podgrzewać homofobiczną atmosferę i szczuć przeciwko osobom nieheteronormatywnym” – grzmiał na łamach „Wyborczej” Maciej Chołodowski.

W artykule pt. „Milcząca Większość niczym Ku Klux Klan” autor jest zbulwersowany tym, że oddolna inicjatywa mieszkańców Białegostoku zbiera pieniądze na kolejne akcje billboardowe.

„30 zł – za tę sumę będziemy mogli sfinansować np. ulotki i inne materiały edukacyjne o totalitarnych zapędach aktywistów LGBT, 100 zł – taka wpłata znacząco pomoże nam sfinansować ochronę prawną dla nas i innych osób niezgadzających się z zapędami tęczowych środowisk, 500 zł – dzięki temu będziemy coraz bliżej wyklejenia billboardu w Twoim mieście, 1000 zł – wsparcie tak hojne, że może pozwolić na sfinansowanie w całości jednego billboardu” – cytuje Milczącą Większość Chołodowski.

Michalkiewicz. The Movie

„Ciekaw jestem, czy w dalszym etapie Milcząca (niby) Większość wyceniać będzie kupno drewna na płonące krzyże, jakie były atrybutem Ku Klux Klanu w walce o utrzymanie supremacji białych, a może na opaski z różowymi trójkątami, jakie musiały nosić osoby homoseksualne w nazistowskich obozach koncentracyjnych” – zakończył swoje wywody redaktor z Czerskiej.

„ludziki w białych prześcieradłach”

Do artykułu na swoim Facebooku odniosła się „Milcząca Większość”.

„Słowa uznania należą się dziennikarzowi Gazety Wyborczej, panu Maciejowi Chołodowskiemu, który postanowił wypromować naszą akcję na łamach internetowego wydania Gazety Wyborczej. Już przywykliśmy do różnych epitetów, toteż kolejne nie powinny robić na nas wrażenia. Kłamstwem byłoby jednak twierdzić, że tym razem tak właśnie było, bo przyrównanie nas do Ku Klux Klanu wyjątkowo nas rozbawiło. 😆” – napisali mieszkańcy Białegostoku.

„Nie da się ukryć, że skojarzenie nas, stających w obronie zaciekle atakowanej wiary katolickiej, z organizacją o charakterze skrajnie ANTYkatolickim, jaką był Ku Klux Klan musi wzbudzić choćby niewielki uśmiech (zażenowania bądź politowania wobec autora tego porównania). Oczywiście nie śmielibyśmy podejrzewać, że pan Chołodowski, jako dziennikarz, mógłby takiego faktu na temat rzeczonej organizacji nie znać – wszak dziennikarz to osoba, która z założenia powinna wykazywać się szeroką i wszechstronną wiedzą. Z drugiej jednak strony, panie Macieju, jeśli naprawdę widuje pan na ulicach Białegostoku ludziki w białych prześcieradłach, to nieco się niepokoimy…” – dodali.

Autorzy billboardów podkreślili również, że ochoczo używająca oskarżeń o „mowę nienawiści” lewica w rzeczywistości obrzuca inwektywami swoich przeciwników. Jednocześnie nie jest w stanie ich uzasadnić żadnymi argumentami.

„Lewica uwielbia sięgać po termin «mowa nienawiści». W ich mniemaniu jest to każde słowo krytyki skierowane pod ich adresem (w drugą stronę już to nie działa). Gdybyśmy mieli posługiwać się tym terminem zupełnie poważnie i bez cienia ironii, to zastanówmy się, co mogłoby się jako mowa nienawiści kwalifikować? Lewica jako «mowę nienawiści» kwalifikuje każde słowo krytyki, również tej merytorycznej. Tymczasem jeśli cokolwiek można jako mowę nienawiści kwalifikować, to właśnie pozamerytoryczne inwektywy kierowane z czystej niechęci, wrogości (czy wprost nienawiści) do adwersarza. Zastanówmy się więc, kto tak ochoczo sięga po pozamerytoryczne inwektywy? Kto nazywa swoich oponentów «homofobami», «nazistami», «faszystami», czy nawet (sic!) «Ku Klux Klanem», a jednocześnie nie czuje się w żaden sposób zobowiązany do argumentowania stosowanych epitetów❓” – podkreślili.

Źródła: Gazeta Wyborcza/Facebook