Respiratory dla ministerstwa. Rząd wciąż nie jest w stanie odzyskać 74 milionów złotych

Łukasz Szumowski. Foto: PAP
Łukasz Szumowski. Foto: PAP

Sieć Obywatelska Watchdog Polska opublikowała umowę na respiratory, którą Ministerstwo Zdrowia miało zawrzeć z firmą E&K z Lublina za którą stał handlarz bronią Andrzej Izdebski. Choć MZ zapewniał, że pieniądze za sprzęt, który nie trafił do Polski zostaną zwrócone, to rząd wciąż nie może odzyskać 74 milionów złotych.

Respiratory od firmy E&K miał łącznie kosztować Ministerstwo Zdrowia 250 milionów złotych. Watchdog Polska opublikowało umowę, jaką MZ zawarło z firmą.

W umowie nie przedstawiono liczby respiratorów, które miały trafić do Polski. Zamiast tej informacji w par. 1 pkt 1 jest zapis, że „rodzaj i ilość będą każdorazowo określane w nieodwołalnej ofercie składanej przez Wykonawcę”.

W umowie nie ma też ani słowa o zaliczkach, a jednak MZ wystawił firmie E&;K zaliczkę wysokości 35 milionów euro.

Umowę z firmą podpisywał były wiceminister resortu – Janusz Cieszyński. Z kolei Łukasz Szumowski w rozmowie z portalem money.pl stwierdził, że tak wysokie zaliczki były czymś powszechnym na początku pandemii.

Normą wtedy była przedpłata całej kwoty i wielotygodniowe oczekiwanie na sprzęt. Normą na świecie było wówczas, że część sprzętu nie docierała nigdy, albo docierały wybrakowane dostawy. Choćby do nas, zamiast 100 tys. testów przyszło raz 20 tys., bo resztę ktoś w międzyczasie wykupił. Tak skończyła się historia sprzętu kupionego w Turcji. Pieniędzy nie straciliśmy, ale testów nie dostaliśmy – twierdzi były szef MZ.

Ostatecznie jednak firma z Lublina dostarczyła zaledwie 200 respiratorów, za które MZ zapłacił 9 milionów euro. Z zaliczki, która wyniosła 34 miliony euro E&K oddało jedynie 14,2 miliona euro. Dodatkowo firma powinna zapłacić jeszcze 3,6 miliona złotych kary.

Łącznie E&K powinna wypłacić resortowi 74 miliony złotych, których rząd jednak nie był do tej pory w stanie skutecznie ściągnąć od lubelskiej firmy.

Źródło: Watchdog Polska, money.pl