Czarne bojówki NFAC na manifestacjach Black Lives Matter

Członkowie NFAC Fot. screen YT

Zwolennicy BLM oskarżają o wzmaganie napięcia w USA rzekomą działalność „prawicowych bojówek”. W czasie niszczycielskich manifestacji ruchu Black Livec Matter pojawia się jednak nie tylko Antifa, kryminaliści i chuligani, ale też np. aktywiści NFAC. Ta paramilitarna „czarna milicja” także maszeruje w imię rzekomego „antyrasizmu”.

Zamaskowani i uzbrojeni po zęby członkowie tej separatystycznej milicji inspirują się dawnym terrorystycznym ruchem „Czarnych Panter”. Wszyscy członkowie tej samozwańczej milicji są czarni.

Nazwę NFAC można by przetłumaczyć jako „Koalicję, która nie żartuje”, chcoiaż w rzeczywistości chodzi tu o „Koalicję, która się nie p…..”.

W ostatnią sobotę 5 września około 250 członków tej „czarnej milicji” brało np. udział w „demonstracji przeciwko rasizmowi” w Louisville. Podczas tego wydarzenia, lider NFAC „Grandmaster Jay” prowokował funkcjonariuszy policji, ale ostatecznie grupa wycofała się i do incydentów nie doszło.

Członkowie NFAC stają się coraz bardziej widoczni podczas „antyrasistowskich” demonstracji. Chcą się konfrontować „z białymi suprematystami”. W Stone Mountain w stanie Georgia, 4 lipca, w Dzień Niepodległości, lider grupy prowokował przez megafon: „Nie widzę białej milicji, a my jesteśmy tutaj. Gdzie jesteście? Uciekliście do domu?”.

Czarna milicja po raz pierwszy pojawiła się na marginesie protestu w sprawie Ahmauda Arbery w Brunszwiku (Georgia) w maju ubiegłego roku. Tworzyli straż manifestacji i byli owacyjnie witani przez czarną społeczność.

Zunaany za przywódcę „Grandmaster Jay” to w rzeczywistości niejaki John Fitzgerald Johnson. Były wojskowy, teraz raper, producent i DJ. Startował nawet w wyborach prezydenckich w USA w 2016 roku i otrzymał… 47 głosów.

Wojskową służbę ma za sobą duża część jego bandy. Ideowo grupa jest inspirowana Czarnymi Panterami z końca lat 60-tych. Roszczą sobie prawo do władzy nad terytoriami, gdzie panowało niewolnictwo. Mogliby tu się osiedlać się tylko Czarni i panowałaby segregacja rasowa wobec białych.

NFAC chce, aby rząd USA dał im stan Teksas. Pewnie dlatego, że spore zasoby ropy naftowej pozwoliłyby takie „państwo czarnego apartheidu” jakoś utrzymać…

Obywatelskie milicje w niektórych stanach nie są niczym dziwnym. Tylko w stanie Wisconsin są ich setki. Zapewnia to druga poprawka do konstytucji. Jednak w „insurekcyjnym klimacie”, który powstał dziś w USA, takie bojówki i możliwość ich konfrontacji, stwarzają dodatkowe zagrożenie. Zwłaszcza, gdy kierują się tak prymitywną i irracjonalną ideologią.

Afroamerykanie będący członkami tych milicji są postrzegani przez białych po prostu jako „czarni przestępcy”. Zwłaszcza kiedy szef takiego NFAC wzywa publicznie – „palcie wszystko”.

Źródło: Le Figaro International

4 KOMENTARZE

  1. Czarni w Stanach mieli najpierw niewolnicze piekło – potem znośne warunki życia z perspektywą awansu społecznego i materialnego – ale dali sobie napaskudzić do głów – co w efekcie może skończyć, że na powrót wylądują – w piekle i tym razem na dobre – bo sympatię i współczucie wielu białych wynikające z poczucia winy za niewolnictwo – trwonią właśnie i roztrwonią na dobre. I tym razem – wyłącznie sami sobie będą winni.

    • Pytanie jest takie:
      Czy będą ową sympatię potrzebowali?
      Biali są w Stanach na wyjściu.
      W 20-30 kraj ten zmieni się nie do poznania.

      • nie wiem – ale biali mogą zorientować, że nie mają gdzie się wynieść – a wtedy – okaże się kto ma więcej broni i lepiej się nią posługuje. I sądzę, że jeńców żadna strona brać – nie będzie

Comments are closed.