
Prezes brytyjskiego oddziału Partii KORWiN Jakub Grygowski został zaatakowany w Londynie, podczas demonstracji środowisk lewicowych i LGBT. Jednak teraz to jemu może grozić więzienie.
W połowie sierpnia w Londynie odbywały się protesty środowisk lewicowych i LGBT przeciwko zatrzymaniu Michała Sz. ps. Margot. W kontrmanifestacji stanęli konserwatyści, w tym Jakub Grygowski, członek Rady Krajowej oraz prezes brytyjskiego oddziału Partii KORWiN.
Gdy Grygowski chciał podjąć dyskusje z obrońcami Margot został napadnięty. Grygowski postanowił złożyć zeznania, a wówczas został otoczony przez lewaków, którzy zaczęli oskarżać go o skrajnie homofobiczne i rasistowskiego komentarze pod ich adresem.
– Przy okazji zarzucono mi coś, czego nigdy w życiu nie powiedziałem, a mianowicie, że geje przenoszą HIV. To były obrzydliwe oskarżenia, same łgarstwa pod moim adresem – mówił nam wówczas polityk.
Dziś, niemal miesiąc od tamtych wydarzeń Grygowski był gościem telewizji NCzasTV.
– Miałem odzyskać telefon i dowiedzieć kiedy w sądzie będę musiał się pojawić. Niestety (…) na recepcji dowiedziałem się, że oficer zostawił tylko kawałek papieru dla mnie, który mówi, że śledztwo trwa, a telefonu mi nie oddadzą – mówi Grygowski.
Sytuacja jest o tyle absurdalna, że polityk nie może odzyskać telefonu, a policja domaga się kontaktu z nim. Mimo, że nie jest w stanie nawet stworzyć nowego maila, bez telefonu, na który dostałby kod uwierzytelniający.
Poniżej cała rozmowa, a wesprzeć Jakuba Grygowskiego można TUTAJ.
Źródło: NCzasTV