
Maseczkowy terror nie daje za wygraną. Do kobiety, która chciała zjeść posiłek w pociągu wezwano policję.
„Głos Wielkopolski” opisał absurdalną sytuację, do jakiej doszło w Lesznie. Obsługa pociągu wezwała policję… bo kobieta zdjęła maseczkę, aby zjeść posiłek.
Sprawa jest o tyle oburzająca, że obsługa pociągu Intercity początkowo pozwoliła kobiecie zjeść. Potem jednak uznano, że robi to za wolno i wezwano policję.
Przez maseczkowy absurd ucierpieli też inni pasażerowie, bo pociąg nie chciał ruszyć do czasu rozprawienia się z jedzącą. Wezwana przez kierownika pociągu policja podjęła interwencję, która zakończyła się pouczeniem kobiety.
To jednak nie jedyny taki przypadek w ostatnim czasie. Innym razem pociąg stał na dworcu 1,5 godziny, bo 40-latek z Bydgoszczy nie chciał założyć maseczki.
– Sam obowiązek zakrywania twarzy wydaje się faktycznie nie mieć żadnego prawnego umocowania – zauważa portal Bezprawnik.pl.
Podobnego zdanie jest Rzecznik Praw Obywatelskich. Z opracowania RPO wynika, że policja ściga ludzi, mimo, że przepisy są wadliwe.
Rzecznik wskazuje np. że przepis zobowiązujący do noszenia maseczek został wydany bez właściwej podstawy w ustawie. Mało tego, sądy mogą odmawiać karania za bark maseczki.
RPO wskazał nawet, że w sklepach klienci i sprzedawcy mogą się spierać o to, czy maseczka jest konieczna. Swoje wnioski i wady prawne RPO przedstawił komendantowi głównemu Policji, gen. insp. dr. Jarosławowi Szymczakowi.
Źródło: Głos Wielkopolski