Aktor w obronie znanej pisarki: Ludzie szukają okazji żeby się na coś obrazić

J. K. Rowling i Daniel Radcliffe jako Harry Potter/Fot. domena publiczna/Materiały prasowe
J. K. Rowling i Daniel Radcliffe jako Harry Potter/Fot. domena publiczna/Materiały prasowe

Natura nie znosi próżni, a marksizm normalności, dlatego zanim ucichnie jedna medialna psychoza, sztucznie rozdmuchiwana jest kolejna – tym razem znowu głośno jest o pisarce JK Rowling, autorce słynnego cyklu o Harry’m Potterze.

Już jakiś czas temu było głośno o jej krytycznym stosunku do niektórych aspektów związanych z marksistowską ideologią LGBT. Teraz te nastroje zostały jeszcze bardziej podgrzane, kiedy wyszło na jaw, że jej najnowsza książka będzie dotyczyć wątku mężczyzny przebierającego się za kobietę, żeby mordować inne kobiety.

Postępowe środowiska oczywiście odebrały to jako frontalny atak na transseksualistów, a jak wiadomo, dziś jedyna poprawna politycznie forma ekspresji artystycznej to ksiądz pedofil, biała supremacja i pokrzywdzona mniejszość afroamerykańska. Aha, no i wszechobecny antysemityzm – ale ten wątek nie wypada z mody ani na moment od lat 40-tych ubiegłego wieku.

Jak się łatwo domyślać, celebryci od razu ruszyli do wyścigu o to, kto bardziej i głośniej potępi pisarkę, i kto ucałuje mityczny odbyt postępu z najgłośniejszym cmoknięciem – w grę wchodzi przecież dalszy rozwój kariery, lukratywne kontrakty, przychylność mainstreamowych mediów i tym podobne aspekty.

Przeciwko pisarce ruszyli więc szturmem aktorzy, w tym niemal wszyscy odtwórcy głównych ról w filmie o ,,Potterze”, mimo że zawdzięczają swoją karierę i status zawodowy (o finansowym nie wspominając) historii napisanej właśnie przez JK Rowling. Swoja drogą, czy to nie ironia losu, że wszyscy wyśmiewali jednego księdza, za to że w przypływie nadgorliwości spalił książki tej pisarki, a kiedy teraz cały mainstream publicznie ,,pali na stosie” samą pisarkę, odsądzając ją od czci i wiary – nikt w tym nie widzi obciachu i oszołomstwa.

Z tego zgniłego moralnie towarzystwa karierowiczów wyłamał się jedynie inny aktor znany z udziału w tym filmie – Robbie Coltrane, który miał czelność stwierdzić podczas wywiadu: ,,Nie sądzę, żeby to co powiedziała JK Rowling było jakieś szczególnie obraźliwe. Nie wiem skąd to się bierze, ale na Twitterze jest cała generacja ludzi, którzy nie robią nic innego niż szukanie jakiejś okazji na to, żeby poczuć się przez kogoś obrażonym.

Mając ich w swojej kompanii, nie wygralibyśmy wojny, źle mówię? Pewnie brzmię teraz jak stary zrzędliwy maruda, ale sama nasuwa się myśl: och, człowieku, weź się w garść, zmądrzej, dorośnij, wyprostuj się i radź sobie.”

Aktor dodał, że i tak gryzie się w język żeby nie powiedzieć tego co naprawdę myśli. ,,Nie chce mi się w tym wszystkim babrać, dostawać listów pełnych nienawiści i całego tego g**na, nie jest mi to potrzebne do życia”.