Ekolodzy bronią warszawskich ścieków w Wiśle. „To duża rzeka, a ścieki to nawóz. Sama się oczyści”

Oczyszczalnia ścieków
Oczyszczalnia ścieków "Czajka", Rafał Trzaskowski Źródło: PAP, collage

Ekolog z WWF Polska, dr Przemysław Nawrocki, stwierdził w Radiu Kolor, że zrzut ścieków do Wisły to w zasadzie nic takiego.

Kupa śmiechu z tym ekologami. Jak już mają z czym walczyć i przeciwko czemu protestować, to zamykają oczy lub włączają dwójmyslenie i udają, że problemu nie ma.

Np. taki zrzut ścieków do Wisły – wszyscy mogą go obserwować, naukowcy nie muszą zastanawiać się czy odpowiada za niego człowiek, a ekolodzy i tak wolą rzucać się z motyką na słońce i walczyć z globalnym ociepleniem.

Oczywiście – trudniej jest dostać dotacje na protest przeciwko zaniedbaniom w Czajce, ale to nie oznacza, że od razu trzeba się ośmieszać.

Ekolog z WWF, a więc nie byle jaki tylko światowy, Przemysław Nawrocki zrezygnował z możliwości milczenia i postanowił bronić warszawskich ścieków.

– To nie katastrofa ekologiczna, tylko zjawisko „przekarmienia” rzeki – stwierdził.

– Ścieki, które wpływają do Wisły mają to do siebie, że zawierają biogeny, sole odżywcze, czyli to, co rośliny i glony są w stanie zaabsorbować jako nawóz. Ale Wisła nie powinna przyjmować takich porcji, bo jak każdy wie, przekarmianie jest niezdrowe – mówił dalej.

Nawrocki twierdzi jednak, że Wisła sobie z tym poradzi. – Wisła jest bardzo dużą rzeką, nie zdołaliśmy jej pospuś regulacjami, więc ma dużą zdolność do samooczyszczania się. Poniżej Warszawy to już jest w zasadzie rzeka naturalna, więc po kilkunastu kilometrach, Wisła sobie poradzi z taką ilością ścieków – mówił na antenie.

No więc tak… Jak pan Trzaskowski zrzuca ścieki do Wisły to są to dobre ścieki, a jak zwykli Polacy koszą trawnik to prowokują apokalipsę i odpowiadają za pożary w Portugalii. Czego nie rozumiecie prawaki?

Źródło: Radio Kolor

13 KOMENTARZE

  1. to po jakiego grzyba wydajemy tysiące miliardów złotych na oczyszczalnie w całym kraju
    sikajmy do rzek i już
    a za zaoszczędzone pieniądze ogniwami wyłożymy co się da
    i będzie 3sty pront bez dymu
    elektrociepłownie won
    i pan doktor będzie zadowolony

    • Sikanie (do rzek!) jest ze wszech miar pożądane ;-) Do jeziora – umiarkowanie.
      Ale tu nie o sikanie chodzi, a o „odchody” chemiczne z firm.

      Wypowiedź w prostej linii przypomina mi inną – onegdaj u schyłku komuny – kiedy to uczestniczyłem w sesji o ochronie środowiska na Śląsku, a jakże. Brzmiała – z ust jakiegoś dr, a jakże – mniej więcej tak: „Skończmy z tym narzekaniem na skażenie środowiska metalami ciężkimi. Są to mikroelementy takie same jak inne, są potrzebne w środowisku.”

  2. Gdyby rządził ktoś z Pis albo gorzej z Konfederacji, mówiono by o klęsce ekologicznej na skalę europejską, ba światową, rezolucje UE nałożyły by sankcje, przyjechała by też pewna dziewczyna, a na ulicach odbywałyby się „pokojowe protesty ekologów”. A tak wszystko trzaska i jest w porządku…

    • „Gdyby rządził ktoś z Pis albo gorzej z Konfederacji”, „przyjechała by też pewna dziewczyna” – Lisu, Cwany, nie ćpaj więcej, zdawkuj…

      Tekst wydaje się tyleż prześmiewczy, co pomieszany…

  3. a co innego może powiedzieć ekoterrorysta, jak najbardziej słuszne ścieki, bo ze stolycy, przecież same tuzy polityki i cała elyta warsiawki się do tego przyczyniły, to nie są byle jakie odchody, tak jak w felietonie P.Janusza, sam zachwyt, nic tylko zrobić ekoterrorystom zupę, kawę i co tam jeszcze można, z tych ścieków

  4. ekologia ma tyle wspólnego z nauką co przepowiednie Cyganki ze zdarzeniami, które odbędą ię w przyszłości … NIC … równie dobrze można słuchać opinii Kononowicza …

    • Ekologia z nauką? A co Ty wiesz o ekologii??
      Zacznijmy od pryncypium – ekologowie z „akcji” nie są ekologami. Są bojówkarzami (to wiemy), ale jeśli już ich jakoś naukowo przyporządkować, to są sozologami.
      Sozologia to nauka o ochronie przyrody.
      Ekologia natomiast to nauka o zależnych relacjach między organizmami i środowiskiem, w jakim żyją. Ma się to, rzeczywiście, nijak, do tego co owi „ekolodzy” uprawiają.

    • Skan-dy-naw-ka (brzmi jak czkaw-ka) pochwali wszystko, co jej na kartce podsuną…
      To biedne dziewczę, zdaje się, że niezbyt rozumie, co się z nią i wokół niej dzieje.

  5. Ścieki to nie tylko G…no, to też chemia gospodarstwa domowego, mocno niebezpieczna dla środowiska. Za gadanie takich bzdur z miejsca powinno odbierać się tytuł naukowy.
    Kolejny dowód że organizacje ekologiczne są upolitycznione.

Comments are closed.