Nauka zdalna, poziom marny, a czesne takie samo. Studenci UW szykują pozew zbiorowy przeciwko uczelni

Uniwersytet Warszawski. Foto: Pixabay
Uniwersytet Warszawski. Foto: Pixabay

Szkoły podstawowe i średnie wróciły do nauczania stacjonarnego. Tego samego nie chcą zrobić uczelnie wyższe, a przynajmniej nie wszystkie. Uniwersytet Warszawski ogłosił niedawno, że nauka w semestrze zimowym odbędzie się w trybie zdalnym. Studenci szykują pozew zbiorowy przeciwko uczelni.

Studenci Wydziału Prawa i Administracji są zawiedzeni poziomem nauczania, jaki panuje na renomowanym Uniwersytecie. Dodatkowo dowiedzieli się, że cały semestr zimowy będą uczyć się online.

Uczelnia nie będzie się więc fatygować do organizowania zajęć stacjonarnych (w obawie przed „szalejącym” koronawirusem), ale pieniędzy chce tyle samo. Jak czytamy na jednej z grup facebookowych, jest to prawie 10 tysięcy złotych za rok nauki.

Miarka się przebrała. Studenci organizują się i planują złożyć pozew zbiorowy przeciwko Uniwersytetowi. Do zamkniętej grupy facebookowej dołączyło już ponad 600 studentów. Trwa ożywiona dyskusja, jak „rozegrać” sprawę. Wniosek jest już praktycznie gotowy i wkrótce trafi do sądu, o ile uczelnia nie zmieni zdania.

„Dla osób niezorientowanych w szczegółach, aczkolwiek zainteresowanych inicjatywą – tu nie chodzi o to, by uprosić władze wydziału/uczelni o łaskawe potraktowanie finansów tysięcy studentów naszej jednostki. Chodzi o uzyskanie tego, co się wszystkim zgodnie z prawem należy. Sytuacja, gdzie pobiera się wygórowane opłaty za wątpliwej jakości usługi edukacyjne świadczone dotychczas stacjonarnie, a następnie utrzymuje się ich wysokość przy istotnej zmianie charakteru świadczenia wzajemnego i jego deprecjacji w związku z wprowadzeniem formuły zdalnego nauczania, jest wprost niedopuszczalne” – czytamy na grupie w mediach społecznościowych.

„Mimo, iż istotnej zmianie jakościowej (pogorszeniu) ulega forma realizacji programu studiów,, to bez zmian pozostają stawki opłat za usługi edukacyjne świadczone na WPiA. Wielu studentów nie chce płacić prawie 10000 zł rocznie za usługi, które de facto można określić jako zwykły e-learning, zwłaszcza że wrażenia z dotychczasowych zajęć zdalnych z ostatnich miesięcy nie pozwalają napawać optymizmem” – to jeden z komentarzy rozczarowanego studenta.

Comments are closed.