„Ukryty podatek” od rządu zjada oszczędności Polaków. Socjalistom skończyły się cudze pieniądze

Premier Mateusz Morawiecki chce by Unia ingerowała w wewnętrzne sprawy Białorusi . / foto: PAP
Premier Mateusz Morawiecki/ foto: PAP

Polacy realnie tracą zaoszczędzone pieniądze przez wzrost cen i niskie stopy procentowe. Pieniądze tracą również banki. Nie da się już dłużej ukrywać, że jesteśmy w głębokim kryzysie.

Pieniądze tracimy w zasadzie z dnia na dzień. Inflacja stale obniża wartość nabywczą pieniądza, a to oznacza, że w każdym kolejnym okresie możemy coraz mniej kupić za tę samą kwotę. Rozbudowane programy socjalne PiS i późniejsze zamknięcie gospodarki sprowadziły na nas kryzys.

„Problem z socjalizmem polega na tym, że ostatecznie kończą ci się cudze pieniądze”

Pieniądze, które do tej pory rząd wyciągał od Polaków, są już na wyczerpaniu. PiS szuka innych nowych źródeł finansowania rozbudowanych programów socjalnych. Opłata cukrowa, pomysł opodatkowania mediów, czy pełnego ozusowania umów zleceń.

Na dzisiaj, kiedy mamy epidemię i spowolnienie gospodarcze, nakładanie nowych zobowiązań publicznoprawnych jest zwiększaniem kosztów pracy i działaniem głównie po to, żeby więcej pieniędzy wpłynęło do budżetu państwa – twierdzi Marcin Wojewódka, wiceprezes Instytutu Emerytalnego, były wiceprezes ZUS.

Problem rządu polega na tym, że powoli już nie ma od kogo brać, bo Polacy również mają coraz mniej pieniędzy. Inflacja rośnie najszybciej od dawna, a pieniądze tracą wartość. Ubożejemy z dnia na dzień, nawet jeśli zawartość naszego portfela się nie zmienia.

Pieniądze w skarpecie, czy w banku? Obecnie to bez różnicy

Skoro odkładanie gotówki się zupełnie nie opłaca to może lokata? Problem jest taki, że przy obecnym stanie państwa w zasadzie nie uświadczymy lokat oprocentowanych powyżej 1 proc. w skali roku.

Średnie oprocentowanie lokat klientów indywidualnych, zakładanych w złotych na okres od 6 do 12 miesięcy, wyniosło w lipcu zaledwie 0,2 proc. – wynika z danych NBP.

Polacy trzymają coraz więcej pieniędzy w bankach, a tam pieniądze zamiast zarabiać tracą. To ewenement – dzięki jednej z najwyższych inflacji w Europie w Polsce pieniądze można jedynie tracić. Bez różnicy gdzie się je trzyma.

Łącznie rocznie Polacy tracą w ten sposób – trzymając pieniądze w bankach – 19,6 mld zł na 874,6 mld zł depozytów. Od tego wciąż trzeba jeszcze odliczyć podatek.

Inflacja w pierwszej połowie 2020 roku jest najwyższa od 8 lat. Natomiast ceny wzrosły prawie o 2 proc. Wiele wskazuje na to, że PiS realizuje ukryty program „Wenezuela +”…

Źródło: money.pl, gazeta.pl, nczas.com

5 KOMENTARZE

  1. jest na to ratunek :
    1.) wypłacać oszczędności z tzw banku/skoku – zostawić tylko na niezbędne przelewy
    2.) zrezygnować z dodatkowej konsumpcji co przyspieszy kryzys gospodarczy – wstrzymać się z kupowaniem nowych gadźetów
    pół roku i po zabawie o nazwie socjalizm

  2. Nie jestem zadnym krezusem, ale wszystkie dotychczas trzymane na kontach bankowych oszczednosci wybralem i „ucieklem” w waluty! W ciagu 4 m-cy zyskalem ponad 13 %, a to jest calkiem zacna kwota rowna kwartalnym poborom mojej malzonki bedacej dyrektorem szkoly sredniej! Oczywicie kazdy z nas posiada wlasny patent na walke o lepsze jutro, a moj jest wlasnie taki!

  3. Jak podatek cukrowy to ja myślałam, że to na wszystkie słodkie produkty, a tu proszę – są napoje, będzie miód…. a gdzie takie „zdrowe” jogurciki???

  4. moja kobita ma wykszałcenie ogólne, dopóki ona rzadziła domowym budżetem nie było źle ale mieli my tyły, odkąd ja żem wzioł znerwował i wzioł sprawy w swoje rence to dom my wybudowały, na placu stoją dwa auta, zero kredytów i jeszczek 100 tys. złoty w skarpecie (i rośnie)… także rozchodzi sie o to żeby bele kto nie rządził kasą i sie bedzie wszystko zgadzać a nie że bida z nendzą

Comments are closed.