
Państwo zbiera haracz na emerytury od pracujących kilkadziesiąt lat obywateli, a na koniec oferuje im ochłapy, a będzie tylko gorzej. Okazuje się, że ludzie, którzy w tym momencie wchodzą na rynek pracy, mimo odprowadzania składek emerytalnych, na starość będą musieli się zabezpieczyć finansowo sami, albo przyjdzie im żyć w ubóstwie.
Niedawno Instytut Emerytalny ostrzegał, że za 40 lat świadczenia emerytalne będą już tak niskie, że nie zapewnią przyszłym seniorom utrzymania.
Młodzi ludzie, który niedawno weszli, albo właśnie wchodzą na rynek pracy muszą mieć świadomość, że po kilku dziesięcioleciach ciężkiej pracy, jedyne co ich czeka to głodowe emerytury. Tak więc powinni myśleć o zabezpieczeniu się od strony materialnej.
Doniesienia te nie są żadnymi mrzonkami. Świadczy o tym m.in. wystąpienie prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
– Publiczne systemy emerytalne nie będą odgrywały tak znaczącej znaczącej roli jak dziś. Nie zapewnią wszystkim emerytury – oświadczyła.
W tym momencie stosunek przeciętnej emerytury do przeciętnego wynagrodzenia wynosi 56,4 proc. ZUS prognozuje, że za 20 lat ta zależność wyniesie 37 proc., a w 2060 r. już tylko 24,6 proc.
Źródło: se.pl





![Stanowski bez litości dla „piep…ej kliki”. „Wracać do roboty, wracać do kradzieży kilometrówek” [WIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/stanowski-ok-screen-100x70.jpg)


