Najnowsze badanie: Śmiertelność w przypadku COVID-19 nieznacznie wyższa niż przy wirusie grypy

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay

Najnowsze badanie przeprowadzone przez epidemiologa Johna Ioannidisa w Nowej Zelandii, pokazuje że śmiertelność w tym kraju w przypadku COVID-19 jest tylko nieznacznie wyższa niż przy standardowych wirusach grypy.

Jeden z najsłynniejszych epidemiologów na świecie, grecko-amerykański naukowiec John Ioannidis od samego początku krytykował obostrzenia wprowadzane w związku z koronawirusem. Teraz badania potwierdzają jego tezę.

Apel naukowców

Grupa Nowozelandzkich naukowców, lekarzy i ekspertów, wzywa do zniesienia restrykcji wprowadzonych poprzez mniemaną pandemię koronawirusa, gdyż jak twierdzą ryzyko związane z wirusem zostało przeszacowane, a ten jest tylko nieznacznie groźniejszy od grypy.

Jeden z przedstawicieli grupy, wykładowca epidemiologii na University of Auckland Simon Thornley, powiedział w rozmowie z TVNZ, iż „reakcja na COVID-19 w Nowej Zelandii była spowodowana strachem i paniką oraz była nieuzasadniona i irracjonalna”.

Badanie Ioannidisa pokazuje, że śmiertelność jest tylko nieznacznie gorsza niż w przypadku standardowych wirusów grypy, które każdego roku zabijają setki chorych i starszych Nowozelandczyków – stwierdził dr Thornley.

Thornley jest też kolejnym ekspertem, który potwierdza to co postulowaliśmy od początku, czyli ochronę grup podwyższonego ryzyka bez całkowitego lockodwnu. – Poświęciliśmy naszą ludzkość, nasze społeczeństwo i naszą gospodarkę za niewłaściwego wirusa – dodał.

Badanie Ioannidisa

Szacunki dotyczące seroprewalencji (liczba osób w populacji z pozytywnym testem – red.) wahały się od 0,222 proc. do 47 proc. Śmiertelność wahała się od 0,00 proc. do 1,63 proc., a wartości skorygowane wahały się od 0,00 proc. do 1,31 proc. – czytamy w wynikach.

Badanie epidemiologa było bardzo szczegółowe i przeprowadzone w sumie aż na 50 grupach badanych. – W 32 różnych lokalizacjach mediana śmiertelności zakażeń wyniosła 0,27 proc. – ustalił Ioannidis.

Jakie wnioski wyciąga z tego profesor? – Śmiertelność z powodu zakażenia COVID-19 może się znacznie różnić w zależności od lokalizacjach, co może odzwierciedlać różnice w strukturze wiekowej populacji i przypadków zakażonych oraz zmarłych pacjentów, a także wiele innych czynników – czytamy.

Wyprowadzone szacunkowe wskaźniki śmiertelności zakażeń z badań seroprewalencji są znacznie niższe niż pierwotne spekulacje poczynione na początku dni pandemii – podkreślono. Całe badanie można znaleźć pod tym linkiem.

4 KOMENTARZE

  1. Po odjęciu przypadków, gdzie istniała choroba towarzysząca wyjdzie na to, że chiński wirus jest o wiele mniej groźny niż grypa. Więcej ludzi umarło przez to, że dzięki korono-histerii był utrudniony dostęp do opieki medycznej.

  2. Nie chodzi wylacznie o smiertelnosc.
    Ze wzgledu na skutki uboczne choroby wielu _uzdrowiencow” nie bedzie w stanie wrocic do normalnego zycia.
    Wyobrazmy sobie statystyki z okresu wojny ktore ograniczaja sie wylacznie do podania liczby zabitych, zapominajac ze wiele wiecej osob dozyje zycia na wozku inwalidzkim ..

Comments are closed.