
Bój o nominację nowego sędziego, który może przechylić relacje w Sądzie Najwyższym USA na korzyść konserwatystów trwa w najlepsze. To wyjątkowo ważna sprawa, bo w tle jest choćby aborcja i powstrzymywanie różnych progresywnych pomysłów lewicy. Sędziowie są wybierani dożywotnio. Po śmierci 18 września „postępowej” feministki Ruth Bader Ginsburg powstał wakat, który może teraz obsadzić prezydent Donald Trump.
Jego kontrkandydat z Partii Demokratycznej Joe Biden już zwrócił się do Senatu, aby nie powoływał nowego sędziego przed wyborami prezydenckimi. Teoretycznie w Senacie zasiada 53 Republikanów i 47 Demokratów. Wystarczy jednak, by czterech republikańskich senatorów zagłosowało po myśli Bidena.
Na razie dwóch „umiarkowanych” republikańskich senatorów stwierdziło, że nie zamierza brać udziału w głosowaniu na kandydaturę nowego sędziego przed wyborami prezydenckimi. Prezydent Trump ma więc poważne obawy o losy tego ważnego głosowania.
W tej dwójce jest niestety, republikańska senator z Alaski Lisa Ann Murkowski. Od dawna sprzeciwia się polityce Donalda Trumpa i teraz też oświadczyła, że nie będzie głosować za nominacją sędziego, bo jest to zbyt blisko wyborów prezydenckich.
Lisa Ann Murkowski from Alaska pic.twitter.com/15mWZewwxh
— TrumpSoldier (@DaveNYviii) February 2, 2017
Jej koleżanka z Maine, Suzanne Collins, mówi, że Senat nie powinien tego robić, ale nie podjęła ostatecznej decyzji. Do tego wątpliwe jest głosowanie dwóch lub trzech innych republikańskich senatorów. Chodzi np. o Mitt Romney z Utah.
Warto jednak przypomnieć, że dwa lata temu, niezależnie od relacji z prezydentem, przy powoływaniu przez Senat na sędziego Kavanaugha, ostatecznie cały obóz republikański głosował za jego nominacją.
Demokratyczny kandydat na prezydenta Joe Biden w niedzielę 20 września apelował do Senatu, aby nie głosował w sprawie obsady wakatu w Sądzie Najwyższym. Skorzystanie przez Donalda Trumpa ze swojej prerogatywy wysunięcia nowego kandydata, nazwał w Filadelfii „brutalizacją” sprawowania władzy politycznej.
Źródło: France Info/ AFP