Pekin przesłał Trumpowi przerażające ostrzeżenie. Chiny zdolne do błyskawicznej inwazji!

Kadry z chińskiej symulacji na amerykańską bazę wojskową.
Kadry z chińskiej symulacji na amerykańską bazę wojskową. (screen/YT)

Ministerstwo obrony Tajwanu poinformowało w sobotę o kolejnym przypadku naruszenia tajwańskiej strefy identyfikacji powietrznej przez samoloty ChRL. W odpowiedzi na ponawiane od kilku dni prowokacyjne działania chińskiego lotnictwa „Tajwan poderwał samoloty”. To kolejny taki przypadek. Według „Global Times” jeśli Tajpej dalej będzie blisko współpracować z Waszyngtonem to Chiny zdecydują się na inwazję na pełną skalę w celu przejęcia wyspy. Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (AL-W) przeprowadziła też symulację uderzenia na amerykańską bazę na wyspie Guam.

W sobotnim komunikacie resortu obrony Tajwanu zaznaczono, że w związku z incydentem „aktywowano system obrony rakietowej dla monitorowania działań samolotów Chińskiej Armii Ludowo Wyzwoleńczej (ChAL-W) w tajwańskiej przestrzeni powietrznej”.

W ocenie czynników wojskowych w Tajpej w przestrzeń powietrzną Tajwanu wtargnęło w sumie 17 samolotów ChRL. Przekroczyły one linię przebiegającą przez środek Cieśniny Tajwańskiej, przy czym niektóre znalazły się południowo-zachodniej części tajwańskiej strefy identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ), w której identyfikacja, lokalizacja i kontrola ruchu lotniczego jest podyktowana względami bezpieczeństwa narodowego Tajwanu.

Tajwański resor obrony uściślił, że w operacji uczestniczyło 12 wielozadaniowych samolotów myśliwskich typu Shenyang J-16, dwa myśliwce odrzutowe Shenyang J-11, dwa bombowce Xian H-6 i transportowiec wojskowy Y-8 ASW. Wszystkie maszyny należały do sił powietrznych ChRL.

To już kolejny dzień demonstracyjnego naruszania przestrzeni powietrznej Tajwanu przez Pekin. W piątek 18 samolotów Chińskiej Armii Ludowo Wyzwoleńczej (ChAL-W) weszło w przestrzeń powietrzną Tajwanu. Podobna sytuacja miała w czwartek.

Zwiększona aktywność lotnictwa ChRL w obszarze Cieśniny Tajwańskiej ma bezpośredni związek z wizytą w Tajpej amerykańskiego podsekretarza stanu ds. gospodarczych Keitha Kracha, który przybył na wyspę w czwartek. Jest to pierwsza od 1979 roku wizyta przedstawiciela Departamentu Stanu USA na tak wysokim szczeblu.

Keith Krach brał udział w sobotnich uroczystościach żałobnych zmarłego 30 lipca, byłego prezydenta Tajwanu Lee Teng-huia, uznawanego za autora demokratycznych reform w latach 90.

Chiny gotowe do błyskawicznej inwazji na Tajwan

Związana z rządem w Pekinie gazeta „Global Times” przekazała serię ostrzeżeń. Jedno z nich było skierowane do sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo. Jeśli zdecydowałby się na wycieczkę do Tajwanu to poskutkowałoby to obecnością chińskich samolotów bojowych nad wyspą. „Za każdym razem, gdy wysoki rangą urzędnik USA odwiedza Tajwan, myśliwce PLA będą o krok bliżej wyspy” – ostrzegają chińskie media. „Jeśli sekretarz stanu lub sekretarz obrony USA przyjedzie na Tajwan, AL-W powinna przelecieć swoimi samolotami nad wyspą i przeprowadzić nad nią ćwiczenia. Pociski, które testujemy, powinny również latać nad Tajwanem, nawet nad jego pałacem prezydenckim” – czytamy.

Redakcja gazety związanej z rządem w Pekinie przekazała, że wydarzenia z ostatnich dni są dowodem na to, że sprowokowane zostały wizytą Kracha, bo ćwiczenia nie były wcześniej planowane. Decyzja o nich prawdopodobnie została podjęta w ostatniej chwili. To mocny dowód na to, że Chiny są w stanie przeprowadzić błyskawiczną inwazję na Tajwan. „Global Times” napisał, że mimo, iż były to tylko manewry, to „bardziej przypominały prawdziwą walkę”. Podjęte działania mogą mieć kolosalne znaczenie w chwili realnej interwencji na wyspie. Chińczycy dokładnie przestudiowali już tajwański system obrony.

Redakcja podała, że jeśli Tajpej i Waszyngton nie zinterpretują poważnie ostatnich sygnałów wysłanych przez Pekin i „nadal będą prowokować, to nieuchronnie dojdzie do wybuchu wojny. „Chiny nadal utrzymują, że Tajwan jest częścią ich terytorium, co oznacza, że ​​jakikolwiek ruch w kierunku oficjalnej deklaracji niepodległości nieuchronnie skłoni Pekin do rozpoczęcia interwencji wojskowej” – ostrzega „Global Times”.

Symulowany atak na amerykańską bazę

To nie koniec agresywnych sygnałów wysyłanych przez Pekin. Chińskie siły powietrzne opublikowały nagranie przedstawiające symulowany atak bombowca H-6 na obiekt, który wygląda jak amerykańska baza wojskowa na wyspie Guam na Pacyfiku – podała w poniedziałek agencja Reutera, wpisując to w rosnące napięcia w regionie.

Klip pojawił się na kanale społecznościowym lotnictwa Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) w sobotę. Był to drugi dzień ćwiczeń chińskiego wojska w pobliżu Tajwanu, ocenianych jako wyraz niezadowolenia Pekinu z wizyty wysokiego rangą amerykańskiego dyplomaty w Tajpej.

Ponad dwuminutowe nagranie pod tytułem „Bóg wojny H-6K atakuje!” przedstawia bombowiec startujący z bazy na pustyni przy akompaniamencie dramatycznej, wzniosłej muzyki. Przypomina trailer hollywoodzkiego filmu.

W połowie klipu pilot wciska czerwony guzik i wystrzeliwuje pocisk w kierunku nieokreślonych zabudowań na wybrzeżu. Gdy pocisk zbliża się do celu, pokazany jest obraz satelitarny, który według Reutera wygląda dokładnie jak baza amerykańskich sił powietrznych Andersen na wyspie Guam. Muzyka nagle ustaje, po czym pokazane są wstrząsy i eksplozja widziana z powietrza.

„Jesteśmy obrońcami bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej ojczyzny. Mamy przekonanie i zdolności, by zawsze chronić bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej ojczyzny” – napisano w krótkim opisie klipu w sieci Weibo.

Na Guam znajdują się ważne amerykańskie instalacje wojskowe, w tym baza lotnicza, która byłaby kluczowa dla odpowiedzi na jakikolwiek konflikt w regionie Azji-Pacyfiku – podkreśla Reuters.

Badacz z Instytutu Obrony i Studiów Strategicznych w Singapurze Collin Koh ocenił, że publikacja nagrania miała na celu podkreślenie rosnących zdolności Chin do projekcji siły na dużą odległość.

„To wideo ma ostrzec Amerykanów, że rzekomo bezpieczne tylne pozycje, takie jak Guam, mogą się znaleźć w niebezpieczeństwie w przypadku wybuchu konfliktu o punkty zapalne w regionie, czy to Tajwan czy Morze Południowochińskie” – powiedział Koh.

Według władz Tajwanu bombowce H-6 brały udział w przelotach w pobliżu wyspy, między innymi w ubiegłym tygodniu. Zdolne do dokonywania ataków jądrowych H-6K to jeden z najnowszych modeli tej serii, opracowanej w oparciu o radzieckie Tu-16 z lat 50. ub. wieku- przypomina Reuters.

Komunistyczne władze ChRL uznają rządzony demokratycznie Tajwan za zbuntowaną prowincję i nigdy nie wykluczyły możliwości użycia siły, by przejąć nad nim kontrolę. USA nie utrzymują z wyspą formalnych relacji dyplomatycznych, ale uważane są za jej głównego sprzymierzeńca i największego dostawcę broni.

Źródła: „Global Times”, „Daily Express”, PAP

17 KOMENTARZE

  1. A USA palcem nie kiwna w obronie Tajwanu bo opinia publiczna, kryzys, wybory za pasem, koronawirus, i BLM. Przynajmniej połowa tych powodów to robota Chin.

    • Eejjj… chyba nie wiesz o czym piszesz.
      Rzuć okiem na mapę… Morze Południowochińskie to… 80% światowego handlu.
      Nie sądzę, by (na razie) lewactwo dostało się do sił zbrojnych USA, wystarczy przypomnieć sobie incydent z okrętem z wiosny. Ameryka tak naprawdę stoi armią. Jedyne czego jej brakuje, to motywacji walki w obcych stronach. To bardzo ważne, bo dlatego m.in. padli w Wietnamie (oczywiście to nie jedyna przyczyna).
      Słuchaj Bartosiaka, a będziesz mądrzejszy.

  2. „Bóg wojny H-6K”

    Czyli stary sowiecki rzęch Tu-16.

    Naprawdę, Chińczykom odbija, jak w 1941 Japonii. Nie ma rady, tylko porządny wpierdol może to wyleczyć.

      • Porównanie z d.py. Kałach nie jest jakąś wybitną bronią, ale taką „przyjemną”, poręczną i niezawodną, co jest niezwykle ważne w różnych trudnych warunkach terenowych.
        A samolot starego typu… co tu w ogóle mówić?

    • Chińczycy raz już dali manty Stanom w Korei w 1950 roku.
      Armia amerykańska nigdy w swej historii nie uciekała szybciej – literalnie w milach na godzinę, w popłochu zostawiając sprzęt.
      Nie widzę przyczyn dla których nie mieliby zrobić tego ponownie.

      • Co masz na myśli? Rok oblatania obu maszyn jest ten sam, a unowocześnienie występuje u obu.
        Jeśli USA wciąż używa B-52 (powoli wycofuje), to widocznie jest to bardzo udana konstrukcja. USA stać było od wielu lat na lepsze maszyny, ale skoro jednak tych używa, to nie z powodów oszczędnościowych. Chiny inaczej – dopiero od niedawna stać ich na nowocześniejsze konstrukcje, ale mają takie, a nie inne wyposażenie. I tu docieramy do sedna – piloci… ilość wylatanych godzin na maszynie i takie tam.

  3. I to jest ‚przerażające’? Amis nie są przyzwyczajeni do takich filmów, większość wytworów holyłudu pokazuje sceny odwrotne, kiedy to oni nap…arzają w Chinoli. I wtedy jest OK, prawda? Bo żydłackie ‚dobro’ zwycięża!

    A teraz ZONK!

  4. Dlaczego Nczas ŁŻE? Strefa identyfikacji powietrznej nie jest państwową przestrzenią powietrzną, tylko bezprawiem. USA ustanowiły taką od… połowy Atlantyku! Polin jej przestrzega a Rosja słusznie olewa.

    • Dlaczego zaraz łże?
      Jak zwykle, Szyderco, naginasz.
      Chiny chyba wiedzą o tej strefie, nie? I grają na nosie.
      Nie wiemy jak bardzo maszyny chińskie wleciały nad terytorium Tajwanu. Pewnie nie wleciały, ale były dość blisko (jak na warunki lotnicze).
      12 mil od brzegu to jest jak beton – terytorium państwa. Przestrzenie w Azji są dużo większe niż w Europie. Nie wiem na ile Rosja narusza strefy europejskich państw.

  5. USA tego nie ma gdzieś – na górze jest moje wyjaśnienie.
    Kurdowie, Polska, Gruzja i co tam jeszcze, to rzeczywiście dla nich jak zdmuchnąć.

    Ale nie Tajwan.
    Mówiąc inaczej: jeśli odpuszczą Tajwan, to znaczy że USA już nie ma. Być może nie ma… Wtedy miałbyś rację.

Comments are closed.