
W uchwalonej w pośpiechu ustawie antyhodowlanej zawarte zostały między innymi przepisy pozwalające organizacjom „ekologicznym” wchodzić na prywatne posesje w asyście służb. Przepisy te zostały ostro skrytykowane, wobec czego PiS ma nowy pomysł, jak rozwiązać problem.
Pisana na kolanie i tymże kolanem przepychana ustawa o ochronie zwierząt, która de facto jest ustawą antyhodowlaną zawiera wiele bubli. Jednym z nich z pewnością jest prawo organizacji „ekologicznych” do wchodzenia na prywatne posesje pod pretekstem sprawdzenia dobrostanu zwierząt w asyście policji.
Kolejna inspekcja
Szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski mówił w Polskim Radio 24 o tym, że kiedy ustawa wróci do Sejmu PiS wniesie do niej poprawki. Mówiąc o posłach, którzy zagłosowali przeciw lewicowym i antypolskim przepisom, stwierdził iż będą oni mieli okazję do rehabilitacji.
– W Sejmie będziemy głosować nad poprawkami, które na pewno będą wniesione w Senacie, mamy takie informacje. Poza tym mamy plan, aby też kilka poprawek próbować wnieść w tej ustawie – powiedział Sobolewski. Jedna z poprawek miałaby dotyczyć właśnie opisywanych wyżej przepisów.
Zdaniem Sobolewskiego w tej sprawie panuje „fałszywy przekaz”, że osoby z różnych stowarzyszeń będą mogły wchodzić na posesję. Gdyby jednak przekaz był fałszywy, to poprawki nie byłyby potrzebne.
– Ustawa (…) zaostrzyła kryteria takich wejść, jeśli oczywiście jest podejrzenie, że gdzieś zwierzęta są traktowane mało humanitarnie – twierdzi. Jak dodaje jedna z poprawek miałaby dotyczyć powołania Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt, której zadania miałyby się skupiać na kontroli sytuacji i stanu zwierząt w gospodarstwach domowych, także w mieszkaniach w dużych miastach.