Rasiści w natarciu. Bloomberg „wykupuje” czarnoskórych i latynoskich przestępców, by mogli głosować na kandydata Demokratów Bidena

Michael Bloomberg fot. PAP/EPA/ERIK S. LESSER
Michael Bloomberg fot. PAP/EPA/ERIK S. LESSER

Miliarder Mike Bloomberg przeznaczył ogromne pieniądze na spłaty grzywien przez murzynów i Latynosów skazanych za wykroczenia i przestępstwa. Wszystko po to, by oddali swe głosy na kandydata Demokratów Joe Bidena.

Były burmistrz Nowego Jorku Mike Bloomberg i niedoszły nominat Demokratów w wyborach prezydenckich i jego zespół zebrali ponad 16 milionów dolarów, aby zapłacić grzywny i opłaty sądowe za prawie 32 000 czarnoskórych i latynoskich wyborców z Florydy skazanych za przestępstwa. Ma to umożliwić im udział w wyborach i głosowanie na Joe Bidena.

Pieniądze zostaną przeznaczone na sfinansowanie programu zorganizowanego przez Florida Rights Restoration Coalition. Prawo przewiduje, że ci, którzy nie zapłacili grzywien i różnego rodzaju kar nie mogą głosować. Bloomberg chce „wykupić” jak największą liczbę skazanych więc limit wyznaczono na 1500 dolarów.

Cała akcja ma objąć tylko czarnoskórych i Latynosów, bo Demokraci spodziewają się, że oni oddadzą głos na Bidena. Wśród białych wyborców na Florydzie Trump ma ogromną przewagę. Wykupywanie białych przestępców nie ma więc sensu, bo mogliby zagłosować na Trumpa.

Cała akcja jest oczywiście rasistowska. Prawo federalne, jak i Florydy zabrania dyskryminacji ze względu na rasę, ale kto by się wśród postępowej lewicy takimi drobiazgami przejmował. Niektóre organizacje już zapowiadają zaskarżenie do sadu tej rasistowskiej akcji.

Bloomberg, który na swą własna kampanię, która miała mu przynieść nominację Demokratów, a która zakończyła się całkowitą katastrofą wydał 900 milionów dolarów. Teraz 100 milionów przeznaczył na kampanię Joe Bidena na Florydzie. To jeden z kluczowych stanów, które mogą zadecydować o wynikach wyborów w całych USA. Do pozyskania jest 29 głosów elektorskich.

Na Florydzie przewaga sondażowa Bidena nad Trumpem jest minimalna i mieści się w granicach błędu statystycznego. Prezydent odrobił całkowicie straty z lipca, kiedy to w wyniku pandemii jego notowania bardzo spadły. Demokraci są przerażeni tym, że Biden traci na Florydzie poparcie Latynosów, którzy w swej przeważającej części zawsze byli wyborcami Demokratów.

Biden ma teraz wśród nich niewiele ponad 60 procent poparcia. To znaczniej mniej niż Hillary Clinton, która w 2016 roku uzyskała 68 procent głosów wśród Latynosów, a i tak przegrała w tym stanie z Trumpem.