Nawet branża rybna ucierpi z powodu „piątki dla zwierząt”. „To pomysł paranoidalny”

Jurand Piotrowski, przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Przetwórstwa Ryb.
Jurand Piotrowski, przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Przetwórstwa Ryb. . (screen/Twitter).

Senacka Komisja Ustawodawcza wysłuchała w środę gości, którzy wypowiadali się ws. zmian w nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zaprezentowali przeciwnicy i zwolennicy ustawy. Jednym z nich był przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Przetwórstwa Ryb, Jurand Piotrowski, który próbował wytłumaczyć senatorom jak na likwidacji hodowli zwierząt futerkowych ucierpią przetwórnie ryb.

Piotrowski próbował wytłumaczyć, że hodowle zwierząt futerkowych są częścią mocno związaną z branżą, którą on reprezentuje. Podkreślał, że odpady rybne skupowane są właśnie przez hodowców. – Tych odpadów jest 70 tys. ton. To odpady głównie z ryb białych, których typowym przedstawicielem jest dorsz. Odpady te są chętnie kupowane przez hodowców zwierząt futerkowych, jako że z puntu widzenia ich składu są bardzo przydatne dla norek i lisów – tłumaczył.

Podkreślił, że to co zniknie z polskiego rynku, może pojawić się na innych rynkach. – W przypadku uchwalenia tej ustawy i wygaszenia branży zwierząt futerkowych, hodowcy będą musieli siłą rzeczy albo zamykać biznesy albo przenosić za granicę. Niektórzy hodowcy już myślą, albo zaczęli proces przenoszenia produkcji – zauważył.

Dodatkowo rynki, które przejmą polskie hodowle wcale nie są lepsze dla norek. Piotrowski zwrócił uwagę, że na Ukrainie są znacznie gorsze warunki sanitarno-higieniczne i pod znacznie mniejszą kontrolą weterynaryjną niż w Polsce. Dodatkowo podkreślał, że ustawa jest niekorzystna dla polskiej gospodarki i skarbu państwa. Co logiczne, jeśli hodowle przeniosą się za granicę to podatki będą zasilać tamtejsze państwa. – Hodowcy będą płacić podatki na Ukrainie, więc one nie wpłyną do polskiego budżetu. Jest to pomysł paranoidalny – ocenił Piotrowski.

Moja firma 100 proc. odpadów sprzedaje obecnym na sali hodowców zwierząt futerkowych. W tym momencie oni je chętnie kupują, a my chętnie sprzedajemy. W skali roku to jest 50 milionów zł. Jeżeli hodowle zostaną wygaszone, to przetwórcy polscy tych pieniędzy nie uzyskają, a będą musieli wydać niemal dwa razy tyle na ich utylizację – alarmował.

„Piątka dla zwierzą” spisana „na kolanie” w dwa dni w trybie ekspresowym przeszła przez Sejm mimo zdecydowanego sprzeciw środowisk rolniczych oraz PSL-u, a przede wszystkim Konfederacji. Nieformalna koalicja PiS-PO-Lewica przepchnęły projekt stworzony bez konsultacji z ekspertami, hodowcami czy rolnikami w nocy.

Źródła: NCzas.com, WSensie.pl

6 KOMENTARZE

    • Dlatego nie jest mi ich szkoda, pamiętam jak Miśko nawoływał do głosowania na Adrianka (akcja – Mimo wszystko Duda).

  1. Oj, hodowcy, hodowcy… Gdzie Wy żyliście przez tyle lat?
    Sprawa jest prosta – trzeba zapytać o cenę i złożyć się na tę łapówkę.
    Na rozsądne myślenie senatu nie macie co liczyć, zagłosują co im bardziej się będzie opłacało – ile będą mogli zyskać, ile stracić. Jasna sprawa, że mam na myśli senatorów PO-KO.
    Nie, to nie w porządku, ale tak działa tfu-demokracja.

  2. Hodowcy nie myślą – no, chyba że pisik wziął ich i zaszedł od tyłu.
    Wystarczyło założyć związek wyznaniowy – kościół wielbiący futrzaki w klatkach przeznaczone na UBÓJ RYTUALNY dający dobrostan wyznawcom i szlus!

Comments are closed.