Kolejna ofiara szczepionki przeciw COVID-19, którą chce kupić polski rząd. „Zapadł na rzadką chorobę”

szczepionki
Fot. Pixabay

Czy szybkość prac i brak odpowiednich testów szczepionki przeciw COVID-19 może stanowić poważne zagrożenie dla obywateli? Okazuje się, że już kolejna osoba zapadła na rzadką chorobę.

Kolejna osoba testująca brytyjską szczepionkę przeciw COVID-19, produkowaną przez koncern farmaceutyczny AstraZeneca, zapadła na rzadką chorobę. Wstrzymano testy w Stanach Zjednoczonych.

Pierwszy przypadek

Testy szczepionki AstraZeneca zostały wznowione nieco ponad tydzień temu, po tym jak pięć dni wcześniej wstrzymano je ze względu na wykrycie rzadkiej choroby u jednego z pacjentów z grupy testowej.

Mężczyzna po przyjęciu jednej dawki szczepionki przeciw COVID-19 zachorował na rzadką chorobę neurologiczną – poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego. Choroba ta objawia się m.in. uszkodzeniem rdzenia kręgowego oraz osłabieniem siły mięśni.

Jej leczenie jest skomplikowane i długotrwałe, oprócz niego konieczna jest rehabilitacja, a powrót do zdrowia trwa nawet 2 lata. Często jednak niemożliwe staje się całkowite wyleczenie, a chorzy muszą korzystać z wózka inwalidzkiego.

12 września AstraZeneca i Uniwersytet w Oxfordzie poinformowały, że zarówno niezależna komisja ds. bezpieczeństwa, jak i brytyjski urząd ds. regulacji leków i produktów zdrowotnych (MHRA) wydały opinię, że testy nad szczepionką mogą zostać wznowione.

Drugi przypadek

20 września poinformowano o drugim przypadku wystąpienia rzadkiej choroby neurologicznej u pacjenta, który przyjął dawkę testową szczepionki przeciw COVID-19. Oficjalnie nie podano o jaką chorobę chodzi, być może podobnie jak w pierwszym przypadku to zapalenie rdzenia kręgowego.

Obie osoby, u których wykryto niepożądane skutki po szczepieniach, pochodzą z grupy testowanej w Wielkiej Brytanii. W Stanach Zjednoczonych wstrzymano obecnie testy szczepionki. Szczepionka ciągle testowana jest w Brazylii, Indiach i RPA.

Po pierwszym przypadku AstraZeneca stwierdziła w raporcie, iż „jest „mało prawdopodobne”, by niepożądane choroby u pacjentów wynikały z podania im szczepionki”. Obecnie jednak szczepionka będzie musiała zostać poddana konkretnej analizie.

Polska kupi szczepionkę AstraZeneca

Wojciech Andrusiewicz, rzecznik resortu zdrowia, zapowiedział, że Polska kupi szczepionkę, a umowa w tym zakresie została już podpisana. – Ona jest w tej chwili na etapie badań klinicznych. Chwilowo te badania w zakresie tej jednej szczepionki zostały wstrzymane z uwagi na schorzenie jednego z pacjentów – mówił na początku września Andrusiewicz.

Andrusiewicz dodał, że podpisanie umowy z brytyjsko-szwedzkim koncernem nie zamyka rozmów z innymi producentami. Jak na razie Ministerstwo Zdrowia nie zabrało oficjalnie głosu na temat tego, czy szczepienia przeciw COVID-19 będą obowiązkowe, jednak w niektórych wypowiedziach dało się znaleźć poparcie dla takich rozwiązań.

3 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się to nie są ludzie to są polskojęzyczne GADY. GADY !!! na usługach żydowskiej Big Farmy. Działają NA SZKODĘ nas Polaków. TO TRZEBA UTYLIZOWAĆ POLITYCZNIE

  2. Cały ten (wart 200 razy więcej niż wszystkie koncerny motoryzacyjne razem wzięte) biznes farmaceutyczny nie potrafi wyprodukować leku, ani szczepionki na koronawirusa???? Czyli cały ten biznes jest nic nie wart.

Comments are closed.