
Urzędnicy ze skarbówki nie będą jednak jeździć ekskluzywnymi samochodami. Muszą zadowolić się tańszymi pojazdami. To efekt kontrowersji, które narosły wokół przetargu na auta dla funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej.
Pod koniec lipca Krajowa Administracja Skarbowa ogłosiła przetarg na 32 samochody. „Fakt” nagłośnił jednak wymagania, jakie w ogłoszeniu stawiała skarbówka. Samochody miały posiadać 300 koni mechanicznych pod maską, napęd na cztery koła, automatyczną skrzynię biegów, a pojemność silnika miała wynosić 2000 cm sześciennych. I co „najważniejsze”, auta miały być wyposażone także w 10 głośników do słuchania muzyki.
Jak się okazało, samochody spełniające takie wymogi są warte nawet 200 tys. zł. Medialna burza wokół wygórowanych wymagań sprawiła jednak, że skarbówka postanowiła zmodyfikować ogłoszenie i zadowolić się tańszymi wersjami.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, przetarg został już zakończony. W rezultacie na zakupach Krajowej Administracji Skarbowej zaoszczędzono 800 tys. zł. Z zamówienia usunięto bowiem widełki parametrów, pozostawiając jedynie wymagania minimalne. Ostatecznie urzędnicy ostatecznie muszą „zadowolić się” samochodami marki BMW i Hyundai.
Przetarg dotyczył samochodów dla 16 jednostek KAS w całej Polsce. Jak informuje „Rzeczpospolita”, do urzędów trafi 16 samochodów BMW. Połowa z nich to nowy model, pozostałe zaś to model produkowany do ubiegłego roku – BMW M135i xDrive oraz BMW X1 192KM. Kolejne 16 samochodów to Hyundai i30.
W sumie skarbówka wydała na zakup 32 aut około 4 mln zł. Jest to i tak mniej niż pierwotnie planowano. Samochody mają być dostarczone do 30 listopada.
Poza wymogami, jakie początkowo postawiła KAS, kontrowersje budziła także jawność przetargu. Każdy bowiem może się dowiedzieć, jakimi samochodami jeżdżą funkcjonariusze walczący m.in. z mafiami vatowskimi, nielegalnym hazardem, czy wprowadzanymi do obrotu narkotykami.
Źródła: rp.pl/nczas.com
