Prof. Rutkowski: Maska nie chroni, jest symbolem zniewolenia umysłowego

REKLAMA

Prof. dr hab. Ryszard Rutkowski z białostockiego Uniwersytetu Medycznego był gościem Radio Wnet, gdzie mówił o obecnej sytuacji związanej z koronawirusem. Zdaniem eksperta pandemia jest wyolbrzymiona, a maski bawełniane rekomendowane przez rząd nie chronią.

Środowisko lekarzy mocno podzieliło się w sprawie tzw. pandemii koronawirusa. Zdaniem niektórych zjawisko to jest wyolbrzymione, powinniśmy wrócić do normalności, a inni – jak prof. Krzysztof Simon, wręcz wyzywają osoby niechcące nosić masek. Zdecydowanie do tej pierwszej grupy zalicza się prof. Ryszard Rutkowski, który już wcześniej pisał list otwarty do Ministra Zdrowia.

Pandemia jest wyolbrzymiona

Epidemia, którą ujmujemy w definicji epidemii, czy szerzej pandemii, jest wyolbrzymiona. Mamy do czynienia z chorobą, która zaistniała w wielu państwach, ale nie jest to choroba, która wiąże się ze śmiertelnością, jaka była – jeszcze dwa lata temu – podstawą uznawania danego schorzenia za pandemiczne. Problem jest w tej chwili bardziej medialny niż rzeczywisty – twierdzi prof. Rutkowski.

REKLAMA

Prof. Rutkowski zwrócił uwagę na to, że zwykłe maski bawełniane (nie profesjonalne chirurgiczne – red.) nigdy nie były zalecane przy poprzednich pandemiach i poddał ich skuteczność w wątpliwość.

Maski symbolem zniewolenia

Zadano sobie pytanie, m.in. w Iranie i Stanach Zjednoczonych i te publikacje są dostępne, jaka jest struktura maski, jaka jest wielkość wirusów i czy w związku z tym z punktu widzenia technicznego maska bawełniana, nie mówię o przyłbicy, bo to w ogóle jest absurd, może chronić przed wydostawaniem się wirusa na zewnątrz? – wskazał lekarz.

Wnioski są takie, że maska nie chroni. Maska, tak jak pan Pinkas (szef GiS – red.) powiedział może być symbolem. Ja twierdzę, że symbolem zniewolenia umysłowego, natomiast pan Pinkas twierdzi, że większej wrażliwości, natomiast trzeba zapytać: na co? – tłumaczył prof. Rutkowski.

Prawdziwa liczba ofiar

Zaczęto podejmować decyzje, które były sprzeczne z podstawową wiedzą biologiczną. Mało tego, zaczęto jednostronnie informować opinię publiczną, że ten wirus zabija. Tu jest problem jaki wskaźnik przyjąć za właściwy. Dzisiaj nie ma wątpliwości, że tym wskaźnikiem jest współczynnik zgonów i to jeszcze z uwzględnieniem chorób współistniejących – powiedział prof. Rutkowski.

Lekarz podkreślił, że ważną kwestią jest brak przeprowadzania sekcji zwłok, bo to jedyny sposób na potwierdzenie tego, czy pacjent zmarł z powodu COVID-19 czy z nim, ale z powodu innej choroby. Przypomnijmy, że według ostatniej informacji Ministerstwa Zdrowia z września, liczba osób, które zmarły bez chorób współistniejących wynosiła nieco ponad 300 od początku epidemii.

Jeżeli my nie mamy dowodów z sekcji, to pojawia się w tym momencie wątpliwość, czy wszystkie rozpoznania, którymi tak szermowano, czy one były uzasadnione – wskazał alergolog.

REKLAMA