Żeby odebrać skierowanie do specjalisty trzeba walić kijem w parapet. / foto: Prt Sc nadwisla24.pl
REKLAMA

Oficjalnie mamy pandemię koronawirusa, nieoficjalnie – pandemię głupoty. W Tarnobrzegu, żeby dostać skierowanie do lekarza specjalisty, trzeba walić kijem w parapet.

O absurdalnej sytuacji pisze portal nadwisla24.pl. „Po uderzeniu kijem w parapet, okienko się otwiera i pani rzuca skierowanie” – czytamy.

Sytuacja ma miejsce w przychodni przy ul. Sienkiewicza w Tarnobrzegu. Mieszkańcy relacjonują, że placówka z powodu koronawirusa jest zamknięta. Wejść można tylko, gdy wcześniej umówi się na konkretną godzinę do specjalisty. Dodzwonienie się jednak graniczy z cudem. Wizyt u lekarza rodzinnego natomiast nie ma.

REKLAMA

Niektórzy próbują się dodzwonić po trzy dni bo telefon jest cały czas zajęty. Jak się już dodzwonisz, to pielęgniarka rejestruje Cię na teleporadę, ale wyznacza godzinę, o której należy dzwonić, np. proszę zadzwonić po pierwszej. I znów sytuacja się powtarza, bo jest cały czas zajęte. Mając wyznaczoną teleporadę, możesz się po prostu nie dodzwonić. Człowiek chory wisi na telefonie – opowiada jedna z pacjentek.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Jeszcze śmieszniej (choć to śmiech przez łzy) sytuacja wygląda, gdy pacjent potrzebuje skierowania do specjalisty. Te uzyskać może wyłącznie od lekarza rodzinnego, który nie przyjmuje.

Wymyślono więc „system”, który polega na waleniu wijem w parapet. Gdy lekarz rodzinny usłyszy „pukanie”, otwiera okno i rzuca skierowanie.

Chcąc odebrać skierowanie, pacjent nie zostaje wpuszczony do środka, tylko idzie na tyły przychodni, przez trawnik, przedziera się między drzewami, aż dochodzi do okna, obok którego stoi taki duży kij. Ponieważ okna od parapetu są na wysokości ok.1.80-1,90 m, to bierze się ten kij i wali się w parapet. I ktoś jak to usłyszy, to otwiera okno i pyta „po co” i po uzyskaniu odpowiedzi, rzuca to skierowanie przez okno. Pomijając fakt, że jest to po prostu upokarzające, to w przypadku deszczu, czy wiatru, skierowanie może się po prostu zniszczyć. Ja jestem młoda i mogę biegać za skierowaniem po osiedlu, a co mają zrobić starsze, schorowane osoby? – pyta pacjentka, która została już przez „system” sprawdzona.

Nie próbujcie przypadkiem kija przestawiać lub łamać, bo jeszcze zostaniecie oskarżeni o przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu za uniemożliwienie otrzymania skierowania.

Tarnobrzeg. Odebranie skierowania po waleniu kijem w parapet.
Tutaj odbiera się skierowanie do specjalisty. Po uprzednim waleniu w parapet. (Screen/nadwisla24.pl)

Źródło: nadwisla24.pl | NCzas

REKLAMA