Wojna o Górski Karabach wchodzi w decydującą fazę? „Wrócimy do stołu negocjacyjnego, kiedy zakończy się faza działań militarnych”

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew.
Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew. (Zdj. screen/TT)

Deklaracja prezydenta Azerbejdżanu wskazuje na wojnę i zaostrzenie konfliktu zbrojnego o Górski Karabach. Prezydent Ilham Alijew cytowany przez rosyjską agencję TASS, powiedział, że „Azerbejdżan zamierza wrócić do stołu negocjacyjnego, kiedy zakończy się faza działań militarnych”.

Dodał, że „Azerbejdżan od początku działań zbrojnych mówił, że nie zarzucamy procesu negocjacji i liczymy na polityczne rozwiązanie, ale powinno ono być rozwiązaniem. Nie możemy siedzieć jeszcze przez 30 lat i czekać, aż na Armenię zostanie wywarty odpowiedni wpływ.”

Odzyskanie kontroli nad enklawą Ormian w Górskim Karabachu wydaje się być azerskim celem nr 1. Sprzyja temu eksodus mieszkańców Stepanakertu, który jest ostrzeliwany i atakowany dronami.

Alijew rozmawiał przez telefon z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej powiedział, że Turcja ma prawo uczestniczyć w mediacjach. Ankara to obecnie sojusznik Azerów.

Z kolei premier Armenii Nikol Paszynian powiedział, że Armenia zgodzi się na zawieszenie broni tylko wtedy, gdy Turcja przestanie się angażować w konflikt i najemnicy zostaną wycofani.

Paszynian oświadczył, że rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Górskiego Karabachu zostały przyjęte w innym czasie i w innym kontekście. „Nie można tych rezolucji oderwać od kontekstu i przedstawić w innym świecie” – dodał.

Konflikt zbrojny o Górski Karabach wybuchł w 1988 roku, przed upadkiem ZSRR. Starcia przerodziły się w wojnę między już niepodległymi Armenią a Azerbejdżanem; pochłonęła ona ok. 30 tys. ofiar śmiertelnych. W 1994 roku podpisano zawieszenie broni. Nieuznawana przez świat, zamieszkana w większości przez Ormian oraz kontrolowana przez nich enklawa, choć ogłosiła secesję, formalnie pozostaje częścią Azerbejdżanu. W ostatnich miesiącach starcia między siłami Armenii i Azerbejdżanu nasiliły się.

Szef tureckiej dyplomacji zaprzecza oskarżeniom Armenii, jakoby Turcja wysyłała do Azerbejdżanu broń lub zagranicznych najemników; jednocześnie oficjalnie opowiedział się po stronie Baku w trwającym konflikcie z Erywaniem. Sojusznikiem Armenii jest teoretycznie Rosja. Dyplomatycznie Erewań wspiera też Francja, która oskarżyła 7 października Ankarę o „wojskowe zaangażowanie w konflikt w Górnym Karabachu”.  Militarnie rysuje się na froncie przewaga Azerów.

Źródło: PAP

Comments are closed.