Zadzwoniła do lekarza po teleporadę. Usłyszała: „Wezwij sobie karetkę”

To się nie mieści w głowie... Fot. ilustracyjne/fot. Wikimedia Commons
Zdjęcie ilustracyjne / Foto: Wikicommons
REKLAMA

Pani Karolina zadzwoniła po pomoc do lekarza rodzinnego. Zamiast porady usłyszała, że jeśli się boi to powinna sobie wezwać karetkę.

Od marca lekarze pierwszego kontaktu pracują w trybie zdalnym. Dla niektórych pacjentów jest to ułatwienie, bo nie muszą się fatygować po receptę do gabinetu. Jednak wielu lekarzy zaczęło zachowywać się tak, jakby od wiosny przebywali na długim urlopie.

Udzielane rady bywają kiepskiej jakości, a lekarze robią co mogą, by wymigać się od przyjęcia pacjenta w przychodni. Z podobnym problem spotkała się pani Karolina.

REKLAMA

– W sierpniu wróciłam z wakacji w Chorwacji. I przez trzy dni miałam takie sensacje żołądkowe, że myślałam, że mam salmonellę, albo coś gorszego. Umówiłam się na teleporadę przekonana, że lekarz każe mi przyjść do przychodni. No to się zdziwiłam. Bo pan doktor kazał łykać węgiel i pić wodę. Zapytałam, czy może jednak przyjmie mnie osobiście, zleci badania krwi, żeby wykluczyć jakieś zakażenia bakteryjne – relacjonuje.

– Powiedział, że nie widzi podstaw, a jak jestem taka przestraszona, to mam dzwonić na pogotowie, tylko mam się liczyć z tym, że pewnie mnie położą na kwarantannie – opowiada kobieta.

Co można zrobić w takiej sytuacji? Z jednej strony porada udzielona przez lekarza zdaje się być mało przekonująca. Z drugiej jednak stan pani Karoliny, choć był na tyle poważny, że nadawał się na wizytę w przychodni, to jednak nie był aż tak krytyczny, by zajmować czas ratowników z pogotowia medycznego.

Ostatecznie kobieta zdecydowała się na prywatnego lekarza, za którego zapłaciła kilkaset złotych, ale przynajmniej podszedł do sprawy i pacjenta poważne. Problem w tym, że wszyscy Polacy opłacają „darmową” służbę zdrowia. Gdyby sytuacja była normalna i służba zdrowia była sprywatyzowana, to nie byłoby problemu.

Tutaj jednak pani Karolina musiała zapłacić za usługę, którą powinna mieć „w pakiecie” z racji opłacania państwowego ubezpieczenia.

W przypadku prywatnych usług zawsze można domagać się zwrotu pieniędzy. W tej sytuacji jednak nikt nie wyliczy pani Karolinie ile pieniędzy ze swoich składek powinna odzyskać, z racji tego, że lekarz, który powinien w ramach ubezpieczenia jej pomóc, zlekceważył ją.

Źródło: „Wirtualna Polska”.

REKLAMA