
Ochrona w sklepie Leroy Merlin w Sosnowcu nie chciała wpuścić klienta, bo ten nie miał maseczki. Wezwano nawet służby. Policja, zamiast wypisać mandat, postanowiła przestrzegać prawa. I stanęła w obronie obywatela.
Sytuacja w Sosnowcu wydarzyła się we wrześniu. Klient przekonywał ochronę, że łamią prawo. – Ja nic nie łamię, ja jestem pracownikiem i wykonuję swoje obowiązki. Jak panu kierownik powie w pracy, że pan ma wykonać swoje zadanie, to pan je robi. Ja tak samo – bronił się ochroniarz.
Pomiędzy panami wywiązała się „dyskusja”. Jeden z ochroniarzy powstrzymywał klienta ręką. Mężczyzna zarzucał ochroniarzowi, że chce go wyrzucić, ochroniarz odpowiadał, że jedynie „wyprosić”.
Interweniowała policja. Kolejny z pracowników Leroy Merlin bronił się przed funkcjonariuszami, że nie wpuści klienta bez maseczki, bo takie ma wytyczne „od góry”, czyli kierownictwa.
Policjant starał się załagodzić spór. – Proszę zrozumieć pana, że wykonuje polecenia sklepu – mówił. Po czym dodał: – Są niezgodne z prawem, ale tak to wygląda.
Ostatecznie po interwencji policji klient został wpuszczony do sklepu. Cała sytuacja do obejrzenia poniżej.