Komisja Europejska ciągle nas śledzi. Tym razem chodzi o rzecznika praw obywatelskich

Adam Bodnar. Foto: print screen z YouTube/ Maciej Orłoś
Adam Bodnar. Foto: print screen z YouTube/ Maciej Orłoś

„Komisja Europejska uważnie śledzi wydarzenia dotyczące rzecznika praw obywatelskich w Polsce” – poinformował 20 października rzecznik KE Christian Wigand. Dorzucił jeszcze, że „Instytucja rzecznika praw obywatelskich w Polsce ma ważną rolę do odegrania w obronie praworządności i praw podstawowych”.

Pewnie, że ma, tylko co to ma to owego „śledzenia”? Czy ciągłe inwigilowanie naszego kraju poprawia komisarzom samopoczucie?

Wigand był pytany o kwestię wyboru rzecznika praw obywatelskich w Polsce. Powiedział, że „do KE dotarły obawy wyrażone w tej kwestii przez kilka międzynarodowych organizacji, w tym Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE oraz Komisję Wenecką”. Zdaje się jednak, że „sygnalistami” (dawniej „donosiciel”) była tu przede wszystkim totalna opozycja.

Warto przypomnieć, że rzecznik Wigand na początku tego roku „śledził” już „rozwój sytuacji dotyczący praworządności w Polsce” i podważał kompetencje TK.

Teraz Wigand mówił, że zdaniem KE „niezwykle ważne jest, aby ta instytucja, która broni praw obywateli, zachowała niezależność, jej działalność nie była utrudniana i aby skutecznie funkcjonowała, zwłaszcza w czasach kryzysu, jakim jest pandemia”. „Niezależność” Adama Bodnara nie była jednak apolityczna. Polegała raczej na krytykowaniu działań rządu zgodnie z optyką opozycji totalnej, była też ukierunkowana lewicowo.

KE „śledzi” ten temat dlatego, że TK zajmuje się wnioskiem grupy posłów o zbadanie konstytucyjności ustawowego przedłużenia pięcioletniej kadencji RPO. Chodzi o sytuację, gdy upłynęła już jego kadencja, a następca nie zostaje wybrany. Poselski wniosek w tej sprawie trafił do TK w połowie września. Kadencja Bodnara upłynęła 9 września i zdaje się, że przypadła komisarzom do gustu.

Źródło: PAP

Comments are closed.