
We Francji zatrzymano w areszcie salafickiego imama, który jest podejrzany o wyłudzenie dziesiątków tysięcy zasiłków socjalnych. Zatrzymano też jego była partnerkę, która po przesłuchaniu została zwolniona.
W tej sprawie ma chodzić łącznie o 40 000 euro zasiłków, które imam pobierał w latach 2015-2018, poza jego miesięczną pensją w wysokości 3000 euro, którą wypłacała mu ambasada Arabii Saudyjskiej we Francji. Dochodzi więc 150 000 euro niezadeklarowanych dochodów.
Według radia Eurpe 1, imam pochodzenia francuskiego jest znany w kręgach radykalnych salafitów. Pracował w meczecie Allonnes, niedaleko Le Mans. Później osiedlił się w departamencie Haute-Saône.
To, że sprawa pojawia się właśnie teraz może być skutkiem szeregu administracyjnych działań przeciw islamowi. Państwo, które nie wiele może zrobić radykalnym islamistom sięga po środki administracyjne.
Jak w przypadku Ala Capone są to m.in. zeznania podatkowe. Prowadzone są też kontrole stowarzyszeń islamskich, a np. w Angers, władze miejskie nagle wstrzymały dalszą budowę meczetu w gminie.
Pozostaje jednak problem, czy takie działania „pośrednie”, dokuczliwe, ale tylko doraźne, są właściwą odpowiedzią na walkę z „radykalnym islamem”. Atak na kościół w Nicei pokazuje, że raczej muzułmanów dodatkowo radykalizują.