Czy następne pokolenia 1 listopada będą obchodziły Wszystkich Świętych jako święta drzew?

Cmentarz. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Cmentarz. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

Zaduma we Wszystkich Świętych prowokuje do refleksji, ale i obaw o przyszłość naszych nekropolii. Niezależnie od wymiaru religijnego, na naszych cmentarzach  zaklęta jest przeszłość, nasza historia, pewna ciągłość sztafety budowania naszych małych ojczyzn lokalnych i całego kraju. Każdy grób to także historia wkładu naszych przodków w budowę drogi, którą się teraz poruszają żywi Polacy.

Tymczasem w Europie zaczyna kwitnąć moda na „eko-pogrzeby”. Ma to swój wymiar cywilizacyjny.

W wielu krajach Zachodu pojawił się np. „recykling” ciał nieboszczyków i „zielone pochówki” w tekturowych trumnach i ubraniach z „mineralnych materiałów”. 7 na 10 Szwedów chce być pochowanych w sposób przyjazny dla środowiska.

Na północy Europy chętnie rodziny godzą się na wykorzystanie całunu pogrzebowego z bawełny pochodzącej z „ekologicznych upraw”, poprzez ulegające szybszej biodegradacji trumny po napędzane biodieslem karawany.

W USA i Holandii poszli jeszcze dalej. Dochodzi tam do wykorzystywania ludzkich zwłok jako kompostu. Później wystarczy posadzić na nim drzewo i będzie „cud” kontynuacji życia z dodatkiem „troski o środowisko”.

Kompostowanie ciał

Firma Recompose z siedzibą w Seattle, prowadzi już pilotażowy program tak zwanego „ludzkiego kompostowania”. Zastosowane techniki pozwalają na „bezpieczny” rozkład ludzkiej tkanki w ciągu 30 dni.

Następnie rodzina może rozrzucić pozostałości ciała pod drzewo lub roślinę, wykorzystując je poniekąd w charakterze nawozu. Recompose chwali się, że procedura pozwala „zaoszczędzić” znacznie więcej dwutlenku węgla niż pogrzeb tradycyjny, czy kremacja.

Metoda polega na „kompostowaniu” zwłok w szufladach stalowego kontenera i przyspieszaniu rozkładu przez dodawanie lucerny, wiórów drzewa i słomy. Całość podgrzewa się do temperatury 55 stopni C.

W stanie Waszyngton odpowiednie przepisy w tej materii weszły w życie w maju 2020 roku. Program „pilotażowy” zamienił się w praktykę komercyjną. Argumentem praktycznym za ma być oszczędność miejsca na cmentarzu, ekologia i ideologiczne panteistyczne bajdurzenie o „uzyskaniu jedności i zespoleniu ludzi i natury”.

Likwidacja śladu węglowego i recykling

Zieloni zauważyli, że trzeba być „eco” w każdym jej aspekcie. Rzecz ważna, bo obliczyli, że na całym świecie każdego roku umiera od 57 do 60 milionów ludzi, a to może być już poważna ilość „śladu węglowego” do eliminacji.

Zieloni podpowiadają, że przede wszystkim ważny jest tu wybór trumny. Egzotyczne drewno, pokryte w dodatku toksycznym lakierem nie musi być opcją ekologicznej firmy pogrzebowej. Proponuje się… karton, wiklinę, włókna naturalne, czyli trumny „zasobooszczędne”.

W dodatku, w przypadku kremacji takie „opakowania” są mniej energetyczne podczas procesu spalania, a te tradycyjne, składane do ziemi, mogą być biodegradowalne. W dodatku będą one ogólnie tańsze.

Kolejny punkt tej dość makabrycznej religii oszczędzania klimatu to program „zielonego cmentarza”, bo wybór nekropolii ma również wpływ na węglowy ślad ekologicznego pogrzebu. Najlepszy jest tu „naturalny cmentarz”, wpisany w wiejski krajobraz, na którym złożone do ziemi trumny są ekologiczne, a konserwanty chemiczne zabronione.

Tak jest już na kilku eksperymentalnych nekropoliach we Francji. W Wielkiej Brytanii jest ich już 270.

Problemem dla Zielonych jest kremacja. Potrzeba do niej kilku litrów paliwa, które emitują jednak cząsteczki zanieczyszczające (nawet ok. 60 kg CO2). Proponuje się więc instalowanie w spalarniach filtrów cząstek stałych i wykorzystywania energii spalania do innych celów.

Wykorzystywanie takiego ciepła jest „etyczne”, bo wtedy nie pogarsza efektu cieplarnianego. Paryski cmentarz Père-Lachaise wykorzystuje już taką technikę do ogrzewania budynku. W Danii największe w tym kraju krematorium ogrzewa w ten sposób dwie szkoły.

Zieloni dewianci zapomnieli tylko, że to marnowanie surowca i będzie jeszcze bardziej eco, jeśli od razu zbudują przy cmentarzu jakąś mydlarnię i przerobią to, co przerabiali podczas II wojny wyjątkowo energooszczędni pionierzy ekologii w obozach koncentracyjnych…

Jak donoszą media, powołując się na francuską konfederację profesjonalistów pogrzebów i kamieniarstwa (CPFM), coraz częściej w testamentach pojawia się pragnienie „pogrzebu ekologicznego”. Promuje je lokalna władza, czyli koalicja socjalistów, Zielonych i komunistów.

Eko-cmentarz bez historii

Cmentarz ekologiczny podlega ścisłym regułom – które ekolodzy coraz bardziej uściślają. Najlepiej, by znajdował się w lesie albo na rozległej łące. Żadne nagrobki nie wskazują na miejsce mogiły. Pierwszy we Francji taki „cmentarz ekologiczny” otworzono w Niort w roku 2014.

Trumny i urny składane są w surowej ziemi, a nie jak na większości cmentarzy w obetonowanym wykopie. Groby nie są wypukłe, a jedynie dyskretne obramowane.

Cmentarz taki działa też na paryskim przedmieściu Ivry nad Sekwaną. Posunięto się o krok dalej. Groby są nieobramowane, a stele drewniane. Cmentarz jest własnością merostwa Paryża, które przyznaje, że tego rodzaju miejsce wiecznego spoczynku będzie promowało.

Źódło: NCzas/ PCh24/ PAP

Comments are closed.