Francja zwolni kilkuset terrorystów. Większości nawet nie będzie monitorować

Francuskie więzienie w Grasse Fot. Twitter La Plume

W kontekście szczególnie silnego zagrożenia terrorem islamistycznym nadeszła informacja, że już niedługo więzienia opuszczą setki zradykalizowanych islamistów. Jak podaje np. „Le Figaro”, spośród około 500 islamistów przetrzymywanych obecnie w zakładach karnych na terytorium Francji, ponad 230 powinno zostać zwolnionych do 2023 r.

W 2020 roku zwolniono już 63 zatrzymanych. Do końca roku na wolność wyjdzie kolejnych 20. Prawie siedemdziesiąt zwolnień zaplanowano na 2021 r., około pięćdziesiąt na 2022 r. i około trzydzieści na rok 2023.

Około stu osób będzie realnie monitorowanych przez władze już po ich uwolnieniu. Co jednak zresztą, która rozpłynie się w swoim środowisku? Warto przypomnieć, że francuskie więzienia to wylęgarnie radykałów i ich uniwersytety. Do przypadków prawdziwej resocjalizacji dochodzi rzadko.

Skazani terroryści mają zmniejszane wyroki, chociaż ustawa z 2016 roku w teorii zlikwidowała dla nich tzw. „kredyty”, czyli zaliczanie dodatkowych dni odbywania kary po części wyroku. Obniżki kar ciągle działają.

Monitorowanie i nadzór zwolnionych więźniów, znowu w teorii, od 2016 roku jest wzorowany na monitorowaniu przestępców seksualnych. Tam jednak zasady nadzoru nad byłymi skazanymi określają kryteria medyczne, czy badania u psychiatry. Takie kryterium jest zupełnie nieodpowiednie dla terrorystów. Lekarze zgodnie ze swoją wiedzą stwierdzają, że badany eks-terrorysta nie jest szaleńcem, ​​ale dokonywał wyborów ideowych. W ten sposób ogranicza się możliwości monitorowania skazanego.

Tymczasem ci więźniowie nie są chorzy według kryteriów psychiatrycznych, ale pozostają często fanatykami swojej sprawy. Kolejny problem to dość krótkie wyroki. Przed zamachami w 2015 roku, dżihadystów wyjeżdżających walczyć dla ISIS za granicą, karano tylko karami poprawczymi, krótszymi niż dziesięć lat. Ich termin powoli mija i to właśnie oni wyjdą wkrótce na wolność.

Tymczasem ci aktywiści tzw. „pierwszej fali” islamizmu, to osoby często przeszkolone wojskowo i naprawdę fanatyczne. To szczególnie niepokojąca perspektywa dla służb antyterrorystycznych – konkludują francuskie media.

Źródło: Le Figaro/ Valeurs