
Eksperci zastanawiają się, czy śmieci mogą być źródłem zakażeń Covid-19. W niektórych miastach pod blokami stawia się pojemniki z literą C oraz kłódką. W większości jednak odpady chorych i zdrowych są trzymane razem.
– Nie ma przepisów ani wytycznych sanepidu dotyczących odbioru śmieci od osób chorych lub w izolacji mieszkających w blokach – tłumaczy w rozmowie z „Rzecząpospolitą” Łukasz Machałowski, wiceburmistrz Przasnysza.
– Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyszło zapewne z założenia, że zawsze znajdzie się życzliwy sąsiad lub ktoś z rodziny, który weźmie śmieci z wycieraczki i wyniesie do kosza pod blokiem. Tymczasem nie zawsze tak jest. Wiele osób chętnie robi zakupy, ale wynosić śmieci już nie chce, bo się zwyczajnie boi, co jest zrozumiałe – wyjaśnia samorządowiec.
– Początkowo pomagali mieszkańcom pracownicy miejskiego ośrodka pomocy społecznej, ale wynoszenie śmieci nie należy do ich kompetencji. Zatrudniliśmy więc osobę, wyposażyliśmy ją w odpowiednie środki ochronne. Ale to kosztowało. Zdecydowaliśmy się więc zlecić to zadanie spółce komunalnej – dodaje.
Przasnysz jest jedną z nielicznych miejscowości, w których pod blokami ustawiono pojemniki na śmieci z literą „C” jak Covid.
– Na wiosnę pojemniki z literą C budziły obawy. Teraz mamy 600 przypadków zachorowań w całym powiecie i nikogo już nie dziwią – odpowiada Machałowski na oskarżenia o stygmatyzację zakażonych.
Niektórzy samorządowcy widzą to jednak inaczej. W podwarszawskich Markach włodarze nie chcą w żaden sposób naznaczać chorych.
– Nie wiemy dokładnie, gdzie mieszkają chorzy. Nie chcemy ich także stygmatyzować. Śmieci pomagają wyrzucać pracownicy MOPS pod warunkiem oczywiście, że dana osoba zadzwoni i poprosi o pomoc – wyjaśnia Jacek Orych, burmistrz Marek.
GIS zaleca by śmieci chorych były wyrzucane do pojemnika z literą C zamykanego na kłódkę. – To jednak tylko zalecenia, nie nakaz. Nie ma więc obowiązku ich stosowania – podkreśla burmistrz Orych.
Źródło: rp.pl