Oto „prawdziwa praworządność”? We Francji rząd chce gigantycznych kar za filmowanie interwencji policji

Protest przed halą targową w Paryżu Fot. ilustr. Manif pour Tous
REKLAMA

Francuska policja tłucze się co tydzień z ludem, który ma ochraniać już niemal dwa lata. A to „żółte kamizelki”, a to „młodzież z przedmieść”, a to adwokaci, Czeczeni, antyrasiści, narodowcy, itd., itp. Po każdej zadymie rozpoczynają się dyskusje o możliwym nadużyciu siły, w mediach społecznościowych analizuje się akcje policji i żandarmerii.

Efekt jest rozmaity. W kilku przypadkach funkcjonariusze zostali jednak ukarani za nadużywanie siły. Stąd i pomysł ustawy o „kompleksowym bezpieczeństwie”. Trafia ona pod obrady parlamentu już we wtorek 17 listopada.

Projekt powstał po dość głośnych dziewięciu sprawach z udziałem policji, w których filmiki wideo odegrały kluczową rolę w ustalaniu winnych. Ustawa przewiduje więc „zakaz rozpowszechniania w pewnych okolicznościach obrazów umożliwiających identyfikację policjantów”. Co prawda związki dziennikarzy i organizacje pozarządowe obawiają się, że uniemożliwi to filmowanie policji i żandarmów czasie ich nie zawsze „pokojowych” interwencji, ale przecież o to chodzi.

REKLAMA

Tylko czekać, aż te pomysły rodem z kraju, co do którego praworządności Bruksela żadnych głośnych zastrzeżeń nie ma, rozleją się po całej UE…

Opozycja już teraz obawia się, że ustawa o „globalnym bezpieczeństwie” może być dla policji bodźcem do pewnej bezkarności. Projekt przewiduje m.in. karę roku więzienia i grzywnę w wysokości do 45 000 euro za rozpowszechnianie „wizerunku twarzy lub jakiegokolwiek innego elementu funkcjonariusza policji lub żandarma podczas interwencji”. W teorii ma to chronić funkcjonariuszy przed ich identyfikacją i np. możliwą zemstą. Jest to też jednak z pewnością kolejna forma cenzury.

A poniżej kilka przykładów, w których filmiki z policją stały się ważnymi dowodami i obnażały też kłamstwa polityków:

Źródło: France Info

REKLAMA