
7-letni Gabryś został brutalnie pobity w szkole. Jego tata Karol Mizgalski twierdzi, że tylko dlatego, iż jest Polakiem.
Do szokującego zdarzenia doszło w Halifax w Anglii. 7-latek ma całą posiniaczoną twarz, podbite oczy. Po pobiciu stracił przytomność.
Gabryś miał być szykanowany w szkole od kilku miesięcy. W dniu pobicia mama zawiozła go szkoły. Tuż po godzinie 11 rodzice otrzymali telefon, że muszą pilnie odebrać dziecko ze szkoły.
Pobicie drewnianym kołkiem
Tata, powołując się na relację innych dzieci, w rozmowie z „Faktem” opisuje, jak doszło do pobicia.
– W pewnym momencie podszedł do niego chłopak z innej klasy, przewrócił Gabrysia i uderzył w głowę piętnastocentymetrowym drewnianym kołkiem. Z relacji dzieci wynika, że syn upadł i przez chwilę się nie ruszał – relacjonuje.
Przed kolejnymi ciosami Gabrysia ochroniły inne dzieci. Otoczyli chłopca, podnieśli go i zaprowadzili do budynku.
Sprawca pobicia został najpierw zawieszony na trzy dni w prawach ucznia. Po apelu innych rodziców usunięto go z placówki.
Szkoła i policja nie współpracują
Szkoła nie chce jednak zbytnio współpracować w wyjaśnianiu pobicia.
– Domagaliśmy się od szkoły nagrań z kamer monitoringu. Obiecano nam, że otrzymamy je tego samego dnia. Tak się jednak nie stało. Czekaliśmy dwa dni i najpierw otrzymaliśmy odpowiedź, że nagrania są złej jakości, a później, że miejsce, gdzie doszło do pobicia nie jest objęte zasięgiem kamer – mówi pan Karol.
Także policja nie podejmuje działań.. Tata Gabrysia zgłosił pobicie organom ścigania.
– Powiedzieli nam, że gdyby syn był hospitalizowany, to dopiero wtedy przyjęliby zgłoszenie. Nie zrobili tego, bo – według nich – został za mało pobity, żeby policja miała się tym zajmować – relacjonuje.
Rasizm
Pan Karol opowiada ponadto, że po pobiciu zgłaszają się do niego rodzice innych polskich dzieci. Twierdzą, że podobne szykany są na porządku dziennym.
– Szykanowany był nie tylko mój syn, ale także inni uczniowie z Polski. Gabryś często wychodził ze szkoły zapłakany, w poszarpanym ubraniu. Inne dzieci były bite, tarzane w błocie, zamykane w toalecie. Szkoła wiedziała o tym, ale żadnej reakcji nie było – mówi.
– W tych rozmowach powtarzał się ciągle ten sam schemat – dzieci są prześladowane na tle rasistowskim, a szkoły bagatelizują problem i zamiatają sprawę pod dywan – podsumowuje smutno tata Gabrysia.